Ta propozycja J.Kaczyńskiego, która została już przyjęta przez Sejm RP, wiele nam pokazuje.

Najpierw zastanówmy się nad tym, jak ta sprawa powinna zostać rozwiązana, nawet jeśli uważamy, że ok, to powinno zostać wprowadzone w życie. Ja uważam inaczej, ale wyobrażam sobie teraz, że zgadzam się z tym działaniem. W czym zatem problem? W tym, że jeszcze 3 miesiące temu nikt nawet w przestrzeni publicznej nie dyskutował o tym, aby zakazać tej hodowli w Polsce. Jak więc można pozwolić na to, aby 21.06.2020 r. branża była legalna, a więc ktoś dla chęci rozwoju swojego biznesu w tej branży weźmie kredyt w wysokości, np. 3 mln złotych, a 3 miesiące później dowiaduje się, że jego biznes przestaje być w Polsce legalny i na jego zamknięcie otrzymuje rok czasu? Robienie czegoś takiego jest tak samo złe, jak wprowadzanie w rzeczywistość zasady, że prawo DZIAŁA wstecz. Wniosek jest prosty – nawet jeśli uważamy, że ta branża jest tak wysoce niemoralna, że należy zakazać jej działalności w Polsce, to ludziom, którzy ją prowadzą musimy dać odpowiednio dużo czasu na jej zamknięcie. Uważam, że 10 lat stopniowego wygaszania istnienia tej branży to minimum, które powinno zostać wprowadzone! Pomyślcie, że taką decyzję podjęła partia, w której nazwie jest słowo „prawo”.

Przejdźmy do zagadnienia moralnego. Pomyślmy – czy ucięcie podaży na jakiś produkt, dajmy na to, nawet w połowie państw na świecie, sprawi, że popyt na ten produkt na całym świecie zmniejszy się czy może doprowadzi po prostu do tego, że produkcja tego produktu, zakazana w połowie państw świata, przeniesie się do tej drugiej połowy, gdzie nie jest to zakazane, a popyt zostanie na tym samym poziomie? To tak jakby wierzyć, że w Europie nie jeżdżono by samochodami, gdyby zabroniono ich produkcji. Zatem zakazując działania branży futerkowej w Polsce nie sprawiamy, że te zwierzęta nie będą hodowane w tych celach. Będą, po prostu nie w Polsce, a w innych państwach, a ja uważam, że nie jesteśmy na tyle bogatym społeczeństwem, że powinniśmy sobie wybierać, w których branżach Polacy mogą, a w których nie mogą się bogacić, kiedy wiemy, że to realnie nie zmniejszy problemu na skalę światową. To samo jest z ubojem rytualnym, w krajach arabskich nie przestaną jeść takiego mięsa – po prostu znajdą sobie inne państwo, z którego będą to importować. Jest to dość oczywiste, więc zabranianie działania tej branży w Polsce jest trochę jak boksowanie się z cieniem.

Pozostaje nam tylko wspierać tych, którzy na tym ucierpią. Jak pisałem – pod względem moralnym nie zgadzam się z tym zakazem, ale nawet jeśli ktoś się zgadza to należy się zreflektować, że zamyka się tę branżę w Polsce w bardzo barbarzyński sposób. Wszyscy rolnicy – pomyślcie sobie, że ktoś może za miesiąc wpaść na to, aby zamknąć Wasz biznes w przeciągu roku. Zachęcające do rozwijania swojego biznesu, oferowania nowych miejsc pracy, a poprzez to stymulowania polskiej gospodarki, prawda?

Dochodzimy więc do prostego wniosku, że te działanie uderzy w polską gospodarkę, która jest, wskutek koronawirusa i działań rządu, w totalnej ruinie. Ponad 100 miliardów deficytu to za mało, ucinajmy więc poszczególne gałęzie rolnictwa, wprowadzajmy panikę wśród całego środowiska rolników, zwiększajmy bezrobocie na wsi, gdzie dotychczas ludzie często pracowali właśnie w rolnictwie… Okres największego kryzysu gospodarczego na świecie od 1929 r. to najlepszy moment na takie działania! Chapeau bas monsieur Kaczyński!

Leave a Reply