Zabójstwo w Kaliszu. Świadek zbrodni ósmy raz zmienia zeznania

21-latka nie przyznaje się do zabójstwa konkubenta swojej matki. Świadek zbrodni, który jako jedyny zeznaje przed sądem, po raz ósmy zmienił zeznania – powiedziała w Sądzie Okręgowym w Kaliszu adwokat Karolina Skrzypczyńska.

Zabójstwo w Kaliszu. Świadek zbrodni ósmy raz zmienia zeznania

21-latka nie przyznaje się do zabójstwa konkubenta swojej matki. Świadek zbrodni, który jako jedyny zeznaje przed sądem, po raz ósmy zmienił zeznania – powiedziała w Sądzie Okręgowym w Kaliszu adwokat Karolina Skrzypczyńska.

W środę przed Sądem Okręgowym w Kaliszu odbyła się kolejna rozprawa ws. 21-letniej Magdaleny K., oskarżonej o zabójstwo konkubenta matki. „Jej matka i bracia odmówili składania zeznań. Jedynym świadkiem jest szwagierka matki oskarżonej, która po raz ósmy zmieniła zeznania” – powiedziała adwokat Karolina Skrzypczyńska, która broni oskarżonej.

Do zdarzenia doszło 2 listopada 2020 roku w jednym z mieszkań w bloku przy ul. Stawiszyńskiej w Kaliszu.

Tego dnia 42-letnia kobieta obchodziła urodziny. W świętowaniu towarzyszyli jej konkubent i szwagierka Daria Ż. oraz córka ze znajomym. W trakcie imprezy, jak zeznał kolega oskarżonej, córka jubilatki zaczęła kłócić się z konkubentem matki. Mężczyzna postanowił opuścić imprezę, a o tym, że doszło do zabójstwa konkubenta matki dowiedział się telefonicznie od matki Magdaleny K.

Policję zawiadomiły pozostałe w mieszkaniu kobiety. W trakcie śledztwa okazało się, że obie panie przed przyjazdem policji przebrały się. Później twierdziły, że zrobiły to po to, żeby ładnie wyglądać.

Zdaniem prokuratury w czasie spotkania towarzyskiego pomiędzy 38-letnim pokrzywdzonym a 21-latką doszło do konfliktu, w trakcie którego kobieta dźgnęła mężczyznę ostrym narzędziem w okolice serca. Mężczyzna zmarł.

Oskarżona nie przyznaje się do winy

Oskarżona, która wychowuje 2-letniego syna, nie przyznaje się do winy. Zaprzecza, aby w jakikolwiek sposób targnęła się na życie pokrzywdzonego. Twierdzi, że tego dnia została wyrzucona z domu przez matkę i stała się ofiarą spisku pozostałych dwóch kobiet. Według niej to któraś z kobiet dźgnęła pokrzywdzonego, a następnie zegnano winę na nią. Ona uciekła z domu, była w szoku i sama zgłosiła się na policję. Jej zdaniem związek matki z poszkodowanym nie był idealny. On miał być zazdrosny, ona nie była mu wierna. To prowadziło do częstych konfliktów między nimi.

Matka oskarżonej odmówiła składania zeznań. Tak więc jedynym naocznym świadkiem w sprawie jest Daria Ż., która w początkowej fazie procesu zeznała, że nic nie widziała, że spała i co jakiś czas się przebudzała.

Mec. Skrzypczyńska powiedziała, że nie wierzy świadkowi. „Każde jej zeznanie jest inne. Przeprowadzaliśmy eksperyment procesowy, bo zeznania tej kobiety były wręcz niemożliwe do wykonania przez oskarżoną. Zeznała, że Magda dźgnęła leżącego przy ścianie na tapczanie pokrzywdzonego zza ławy. Oskarżona ma 150 cm wzrostu, więc przy tej wysokości musiałby mieć ręce o długości 2,5 metra, by zabić. Kiedy świadek uświadomiła sobie, że byłoby to niemożliwe, zaczęła zasłaniać się niepamięcią” – powiedziała.

Ze względu na zmianę składu sędziowskiego z powodu śmierci sędziego proces zaczął się na nowo w kwietniu br.

Mec. Skrzypczyńska o świadku: za każdym razem jej wersja wydarzeń jest inna

Daria Ż. zmieniała swoje zeznania. Przyznała, że podczas wcześniejszych przesłuchań kłamała w sprawie liczby osób obecnych w mieszkaniu w chwili zabójstwa. Okazało się, że świadkami zbrodni mieli być bracia oskarżonej – nastoletni synowie jubilatki w wieku 13 i 15 lat. Jeden z nich – jak zeznała Daria Ż. – miał umyć nóż.

Kobieta przyznała, że o przebiegu wydarzeń usłyszała od matki oskarżonej i później powtarzała tę wersję, bo sama niewiele pamięta. Przed sądem wyznała, że boi się matki oskarżonej a jej psycholog twierdzi, że traumatyczne wydarzenia z tego dnia wyparła z pamięci.

„Przede wszystkim miałam nie mówić, że w mieszkaniu byli bracia oskarżonej. Jej matka zagroziła mi, że jak powiem o tym komuś to mi urwie łeb. Przed urodzinami Agnieszki K. piłam od kilku dni. Byłam w maratonie alkoholowym. Także na spotkaniu dużo wypiłam i większości rzeczy nie pamiętam” – zeznała.

Bracia oskarżonej odmówili składania zeznań przed sądem.

Dzisiaj w sądzie ponownie zeznawała Daria Ż., tym razem w obecności biegłego psychologa. Sąd wyłączył jej przesłuchanie z jawności z uwagi na informacje o ewentualnych chorobach.

„To było już ósme przesłuchanie świadka. Za każdym razem jej wersja wydarzeń jest inna i to w tych najważniejszych kwestiach związanych z tym, czy było dźgnięcie nożem i kto to zrobił” – powiedziała mec. Skrzypczyńska.

Poinformowała, że „dzisiaj świadek zasłaniała się niepamięcią, była pewna tylko tego, że widziała ruch wycofujący rękę przez oskarżoną, ale nie była pewna, czy widziała w jej ręce nóż”.

Biegły psycholog, po przebadaniu świadka, ma 21 dni na wydanie opinii. Oskarżona – jak powiedziała mecenas – zapytała świadka, czy nie ma wyrzutów sumienia tak kłamać. „Ona odpowiedziała, że nie” – przytoczyła odpowiedź adwokat.

Z opinią biegłego sąd i strony zapoznają się 27 października o godz. 10. Wtedy sąd może zdecydować o mowach końcowych stron. 21-latce za zabójstwo grozi dożywocie.

Leave a Reply