Za prawie prawie 1,6 mln euro sprzedano konie na aukcji Pride of Poland

Czternaście koni za łączną kwotę prawie 1,6 mln euro sprzedano na 53. aukcji Pride of Poland w Janowie Podlaskim (Lubelskie). Najwyższą cenę na licytacji – 400 tys. euro - osiągnęła klacz Esmeraldia ze stadniny w Michałowie.

Klacz Esmeraldia sprzedana za 400 tysięcy euro na aukcji „Pride of Poland”, Fot. PAP/Wojtek Jargiło
Klacz Esmeraldia sprzedana za 400 tysięcy euro na aukcji „Pride of Poland”, Fot. PAP/Wojtek Jargiło

Czternaście koni za łączną kwotę prawie 1,6 mln euro sprzedano na 53. aukcji Pride of Poland w Janowie Podlaskim (Lubelskie). Najwyższą cenę na licytacji – 400 tys. euro – osiągnęła klacz Esmeraldia ze stadniny w Michałowie.

1 mln 596 tys. euro – to suma powyżej oczekiwań. Szacowaliśmy na 1-1,2 mln euro, a mamy praktycznie 1,6 mln euro. Jest to suma, która zadowala nas w zupełności. Jeżeli weźmiemy jeszcze pod uwagę to, że mamy obecnie kryzys spowodowany wojną, dwa lata Covidu (…) to jest to bardzo duży sukces dzisiejszej aukcji” – powiedział po Pride of Poland pełnomocnik dyrektora Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa ds. hodowli koni Andrzej Wójtowicz.

Na tegorocznej aukcji wystawiono 20 koni arabskich czystej krwi – 16 klaczy i 4 ogiery – w większości z państwowych stadnin w Janowie Podlaskim, Michałowie i Białce. Najwyższą cenę na licytacji – 400 tys. euro – osiągnęła gniada 9-letnia klacz Esmeraldia ze stadniny w Michałowie. Wylicytował ją nabywca z Francji.

Następnie, najwyższe ceny na licytacji – po 220 tys. euro – osiągnęły dwa konie: kasztanowata 7-letnia klacz Poganinka z Michałowa oraz siwa 11-letnia klacz Euzona z Janowa Podlaskiego. Za 175 tys. euro została sprzedana siwa 7-letnia klacz Atakama ze stadniny koni w Janowie Podlaskim.

Sześć koni nie osiągnęło na licytacji zakładanej przez właścicieli ceny minimalnej i nie zostały sprzedane.

Na tegoroczną aukcję przyjechało około 40 kupujących, którzy pochodzili m.in. z takich krajów, jak Arabia Saudyjska, Katar, Iran, Szwecja, Francja, Niemcy, Szwajcaria, Holandia.

Pełnomocnik dyrektora KOWR ds. hodowli koni Andrzej Wójtowicz zwrócił uwagę, że gwiazdy kreują kupcy. „My wystawiamy konie, które są świetnie przygotowane, świetnie zorganizowana impreza, natomiast kupcy wybierają tego konia, który im najbardziej 'leży’ w tym dniu” – podkreślił.

Wójtowicz zapytany przez dziennikarzy o nabywcę z Francji, który wylicytował kilka bardzo drogich koni, odpowiedział, że licytował on w imieniu dwóch podmiotów.

„Dwa konie (pojadą – PAP) do Szwajcarii i dwa do Francji. Tak jak za każdym razem, czekamy z pełnym zaufaniem do klientów, ponieważ aukcja opiera się na wspólnym zaufaniu sprzedających i kupujących. Czekamy 14 dni zgodnie z przepisami na zapłatę i odbiór wszystkich koni” – wyjaśnił Wójtowicz.

Odnosząc się do najwyższej kwoty na licytacji, czyli 400 tys. euro, zaznaczył, że „jest to bardzo dobra cena”. „Na dzisiejsze czasy, należy bić brawo” – stwierdził pełnomocnik.

Dyrektor stadniny koni w Michałowie Monika Słowik także dodała, że w czasie aukcji „zawsze jest wszystko w rękach kupujących”. „Naszą gwiazdą wewnętrzną była klacz, która poszła za 400 tys. euro” – uzupełniła Słowik.

W ubiegłym roku na aukcji Pride of Poland wylicytowano 14 koni za łączną kwotę blisko 1,6 mln euro. Najwyższe ceny na licytacji – po 450 tys. euro – osiągnęły dwa konie ze stadniny w Michałowie: gniady ogier Equator oraz siwa klacz Emandorissa.

Leave a Reply