Wimbledon po raz pierwszy bez „Middle Sunday” oraz „szalonego poniedziałku”

Niedziela w środku turnieju tradycyjnie była dniem wolnym od wielkoszlemowej rywalizacji tenisistów w Wimbledonie, chyba że pogoda torpedowała program. W tym roku po raz pierwszy oficjalnie nie będzie "Middle Sunday", ale w konsekwencji zniknie też "Manic Monday", czyli szalony poniedziałek.

Zdjęcie ilustracyjne, Andre Agassi, Fot. PAP/EPA/Glen Campbell
Zdjęcie ilustracyjne, Andre Agassi, Fot. PAP/EPA/Glen Campbell

Niedziela w środku turnieju tradycyjnie była dniem wolnym od wielkoszlemowej rywalizacji tenisistów w Wimbledonie, chyba że pogoda torpedowała program. W tym roku po raz pierwszy oficjalnie nie będzie „Middle Sunday”, ale w konsekwencji zniknie też „Manic Monday”, czyli szalony poniedziałek.

Organizatorzy turnieju na londyńskiej trawie już w kwietniu 2021 zapowiedzieli, że od tegorocznej edycji chcą zerwać z ponad 140-letnią tradycją, by w niedzielę na półmetku tej prestiżowej dwutygodniowej imprezy nie odbywały się żadne mecze. Wimbledon zresztą przez dziesięciolecia pozostawał jedyną z czterech lew Wielkiego Szlema, w której w trakcie imprezy jest dzień całkowicie wolny od gry.

Tenisiści ledwie kilka razy w historii – w 1991, 1997, 2004 i 2016 roku – wychodzili na kort na zasadzie wyjątku, jeśli z powodu złej aury były duże opóźnienia w rywalizacji.

Dzień wolny w przypadku Wimbledonu miał służyć głównie ochronie nawierzchni. Teraz w sukurs organizatorom przychodzi jednak technologia, która pozwala zadbać o trawę i prowadzić rywalizację bez takiej przerwy. A dodatkowy dzień meczowy ma zapewnić m.in. większe przychody.

Wyjątkowość Wimbledonu polegała także na tym, że po wolnej niedzieli następował „Manic Monday”, czyli szalony poniedziałek, kiedy w planie było rozegranie wszystkich 16 spotkań 1/8 finału (4. rundy) singla kobiet i mężczyzn. W żadnym innym turnieju wielkoszlemowym ćwierćfinaliści nie są wyłaniani jednego dnia.

„Rezygnując z tradycji tzw. Middle Sunday, chcieliśmy także ograniczyć +Manic Monday+. Dodatkowy dzień meczowy to większa możliwość obserwacji naszych rozgrywek przez kibiców na całym świecie, bo występy największych gwiazd czy rewelacji turnieju nie będą tak skumulowane, jak wcześniej” – przyznała Sally Bolton, dyrektor wykonawcza All England Lawn Tennis Club, czyli organizatora Wimbledonu.

W tym roku pierwszą edycję z planowanym rozgrywaniem meczów w środkową niedzielę gospodarze chcą też wykorzystać do obchodów stulecia kortu centralnego, który gości najważniejsze pojedynki i gdzie na widowni może zasiąść obecnie 15 tysięcy kibiców.

Z okazji rocznicy kort i trybuny przeszły drobny lifting, który dotyczył m.in. tzw. loży królewskiej (Royal Box), dodatkowych miejsc do siedzenia, ale wciąż pozostaje wierny koncepcji Stanleya Peacha, architekta, który w pierwotnym projekcie zastosował konstrukcję żelbetonową, co 100 lat temu było rozwiązaniem rewolucyjnym.

Niedziela z meczami i obchody jubileuszu kortu centralnego stanowią też dla organizatorów okazję do pożegnania innego symbolu Wimbledonu – Sue Barker. Była tenisistka, półfinalistka imprezy na londyńskiej trawie z 1977 roku, od 30 lat relacjonowała wydarzenia na kortach All England Lawn Tennis and Croquet Clubu dla stacji BBC.

Ale najważniejszą zmianą wobec ubiegłorocznej edycji jest dla ekspertów, obserwatorów i znawców Wimbledonu obecność kibiców, ze szczególnym uwzględnieniem kobiet.

„Współczesny Wimbledon jest wyjątkowo spokojny, zrelaksowany, wręcz wyluzowany. A powód jest prosty – w przeciwieństwie do innych kultowych obiektów, jak Lords, Wembley, Twickenham czy St Andrews, przyciąga tyle samo kobiet co mężczyzn, co wpływa na panujący na nim klimat” – uważa David Berry, dziennikarz i pisarz, autor m.in. „Ludowej historii tenisa”, którego zacytował dziennik „The Guardian”.

Bez zmian pozostają inne tradycje Wimbledonu, który czynią ten turniej wyjątkowym na tle wszystkich innych: zawodniczki i zawodnicy grają ubrani na biało, głównym przysmakiem fanów są truskawki, których co roku zjadają prawie 30 ton, z bitą śmietaną, a podstawowym trunkiem – szampan.

Z Polaków w pierwszą „roboczą” środkową niedzielę Wimbledonu wystąpią debliści – w 1/8 finału Magdalena Fręch i Brazylijka Beatriz Haddad Maia zmierzą się z rozstawionymi z numerem 10. Amerykanką Nicole Melichar-Martinez i Australijką Ellen Perez. Natomiast w drugiej rundzie Kamil Majchrzak i Jan Zieliński zagrają z Amerykanami Denisem Kudlą i Jackiem Sockiem. W turnieju singlowym nie ma już biało-czerwonych.

Leave a Reply