Angielska policja ustawiła blokady drogowe wzdłuż części granicy z Walią, aby przesłuchiwać osoby wyjeżdżające podczas lockdownu. Jeśli kierowcy nie podadzą wystarczającego powodu do podróży i odmówią zawrócenia, funkcjonariusze poinformują o tym swoich walijskich odpowiedników.

Walia przeszła w piątek na 17-dniowy lockdown po wzroście liczby przypadków koronawirusa. 1756 osób zmarło na wirusa w tym liczącym trzy miliony kraju kraju. Środki obejmują zakaz podróży, które nie są niezbędne. Gloucestershire Police, angielskie siły w granicznym hrabstwie z narodem celtyckim, oświadczyły, że zatrzymają wszelkie pojazdy, które podejrzewają, że wykonują niepotrzebne podróże z Walii.

„Chociaż nie możemy nakładać grzywien na osoby podróżujące z Walii do hrabstwa, możemy poinformować siły goszczące tych, których zatrzymujemy, o tym, co się stało, aby mogli podjąć działania”.

„Funkcjonariusze będą prowadzić operację od 24 października i przez weekend. Działania będą prowadzane na granicy i obejmie trasy z Walii do Forest of Dean i jeśli zatrzymamy kogoś podróżującego z Walii, będziemy zachęcać ich do zawrócenia, jeśli nie będziemy zadowoleni z ich wyjaśnienia”- powiedział w piątek ITV rzecznik policji.

Pomysł zamknięcia granic już tydzień temu wyśmiali członkowie Partii KORWiN mieszkający na terenie Zjednoczonego Królestwa. Działacze Konfederacji opublikowali skecz, w którym szydzą z kolejnych obostrzeń.

Associated Press poinformowała w sobotę, że inna angielska policja granicząca z Walią, West Mercia, oświadczyła, że ​​będzie również współpracować ze swoimi walijskimi odpowiednikami w celu „egzekwowania, w razie potrzeby, odpowiednich przepisów dla obszaru”.

Podczas gdy siły walijskie, policja w Gwintie, rozpoczęły w piątek wieczorem patrole drogowe, zatrzymując dziesięć „pojazdów będących przedmiotem zainteresowania” i nakładając sześć grzywien za złamanie blokady koronawirusa rządu Walii.

Osoby spoza Walii również są zniechęcane do wjazdu do kraju.

W wyniku blokady na wypadek pożaru zamykane są również puby, restauracje, siłownie i sklepy „niepotrzebne”. Otwarte mogą pozostać tylko sklepy, które sprzedają żywność, apteki i sklepy z alkoholem. Jednak kontrowersyjnym zastrzeżeniem jest to, że sklepy spożywcze nie mogą również sprzedawać tak zwanych „nieistotnych” produktów, ponieważ supermarkety zamykają całe obszary swoich sklepów, aby powstrzymać klientów w Walii przed kupowaniem określonych produktów.

Media donoszą o niedowierzaniu Walijczyków w stosunku do przedmiotów, które uznano za „nieistotne”, w tym pościeli, narzędzia do gotowania, przybory do jedzenia, odzież dla dorosłych, a nawet ubrania dla dzieci.

Pierwszy minister Walii, Mark Drakeford, stwierdził, że zakaz zapewni „równe szanse” dla mniejszych firm, które zmusił do zamknięcia, co oznacza, że jeśli nie możesz kupić czajnika elektrycznego w małym sklepie, nie będziesz mógł kup go też w dużym sklepie w Walii.

Walijscy i brytyjscy prawodawcy skrytykowali za ten ruch premiera Drakeforda.

Konserwatywny członek walijskiego zgromadzenia Andrew Davies szydził z kierowanego przez Partię Pracy Seneddu (walijski parlament), pytając: „Czy dzban Strongbow (marka produkująca cydr) jest uważany za niezbędny? A co z bardzo potrzebnymi majtkami, jeśli cię zaczną uwierać”?

Tom Tugendhat, konserwatywny poseł w parlamencie Westminster, powiedział: „To o krok za daleko. Co daje Partii Pracy prawo do decydowania, czego potrzebują rodziny?”

Podczas gdy były eurodeputowany do Parlamencie Europejskim Daniel Hannan zauważył: „Jak to ma spowolnić tempo infekcji? A może to tylko jakaś dziwna robotnicza antykapitalistyczna rzecz?”

Lider partii Brexit i były europoseł Nigel Farage powiedział: „To szaleństwo w Walii jest zdumiewające. Kto ocenia, co jest istotne”?

Leave a Reply