UK: Konserwatywni posłowie zaczynają wątpić w przywództwo Johnsona

Już 12 posłów Partii Konserwatywnej wysłało listy domagające się wewnątrzpartyjnego głosowania nad przywództwem Borisa Johnsona - podał w środę "The Sun". Tymczasem brytyjski premier sam dodał w środę kolejny powód do spekulacji na temat jego kondycji.

UK: Konserwatywni posłowie zaczynają wątpić w przywództwo Johnsona

Już 12 posłów Partii Konserwatywnej wysłało listy domagające się wewnątrzpartyjnego głosowania nad przywództwem Borisa Johnsona – podał w środę „The Sun”. Tymczasem brytyjski premier sam dodał w środę kolejny powód do spekulacji na temat jego kondycji.

Zgodnie z partyjnym regulaminem, głosowanie w sprawie zmiany lidera uruchamiane jest, gdy wniosek poprze co najmniej 15 proc. klubu poselskiego, co obecnie oznacza 54 posłów. Ale lista nie jest zamknięta, poza tym samo wysyłanie takich listów pokazuje, że otaczająca Johnsona aura skuteczności w ostatnich kilku tygodniach wyraźnie znika.

„On jest jak Jose Mourinho – był dobry dekadę temu, ale od tego czasu jego moc słabnie. Tak, wygrał wybory, ale miska zupy mogłaby pokonać Jeremy’ego Corbyna (byłego lidera opozycyjnej Partii Pracy – red.). Jest wrzenie. Ma czas do wiosny, aby wrócić na właściwe tory lub będzie w prawdziwych kłopotach. Listy poszły w ruch. Ja sam jestem na krawędzi” – mówi „The Sun” wysoki rangą poseł konserwatystów.

Działania rządu w ostatnich dwóch-trzech tygodniach zostały bardzo negatywnie przyjęte i spowodowały, że laburzyści po raz pierwszy w tym roku wyszli na prowadzenie w sondażach. Najpierw pojawiła się bardzo źle rozegrana – co później przyznał sam Johnson – sprawa złamania przepisów lobbingowych przez konserwatywnego posła Owena Patersona, którego partia próbowała bronić przed postępowaniem dyscyplinarnym. Później było wycofanie się z części sztandarowej inwestycji infrastrukturalnej – budowy szybkiej kolei HS2 z Londynu na północ Anglii – oraz budząca duże kontrowersje reforma systemu opieki społecznej. Ponadto jest jeszcze problem nieustającego napływu nielegalnych imigrantów przez kanał La Manche, czego rząd – mimo zapowiedzi – cały czas nie może zatrzymać.

Ale wątpliwości, co do tego, czy Johnson panuje nad sytuacją rozgorzały na dobre po chaotycznym wystąpieniu na konferencji Konfederacji Brytyjskiego Przemysłu (CBI) w poniedziałek. Najpierw pogubił się on w notatkach na około 30 sekund, a następnie zapytał uczestników, czy byli w parku rozrywki Świnki Peppy, którą przywołał jako przykład brytyjskiej kreatywności, porównał swój 10-punktowy plan „zielonej rewolucji” w gospodarce do dekalogu, a siebie do Mojżesza, jak również przekonywał, że samochody elektryczne „ruszają ze świateł miejsca szybciej niż Ferrari”, naśladując przy tym dźwięk silników samochodowych.

Zdumienie, które to wywołało, spowodowało, że we wtorek jego rzecznik zapewniał, iż premier czuje się dobrze, a w środę rano to samo robił zastępca Johnsona, Dominic Raab. Wskazywał on na „żywiołowy, pełen wigoru, optymistyczny, tygrysi charakter”, który „ożywia” on jego przemówienia.

W środę Johnson ponownie zaprezentował „żywiołowy i pełen wigoru” charakter, co jednak tym bardziej wzbudziło zaniepokojenie. Brytyjskie media zwróciły uwagę na dziwny, bardzo ekspresyjny podskok, który Johnson wykonał w czasie cotygodniowej sesji poselskich pytań do szefa rządu, gdy z furią odpowiadał na pytanie lidera opozycji Keira Starmera: „Czy wszystko w porządku, panie premierze?”.

Leave a Reply