Sekta klimatyczna nie ustępuje. John Kerry: największym wrogiem polityki klimatycznej jest status quo

Coraz więcej gospodarek ma zobowiązania klimatyczne, ale wiele państw i firm czerpie zyski z obecnego stanu - powiedział specjalny wysłannik prezydenta USA ds. klimatu John Kerry. Największym wrogiem globalnej polityki klimatycznej jest status quo - dodał.

John Kerry, Fot. PAP/Andrzej Lange
John Kerry, Fot. PAP/Andrzej Lange

Coraz więcej gospodarek ma zobowiązania klimatyczne, ale wiele państw i firm czerpie zyski z obecnego stanu – powiedział specjalny wysłannik prezydenta USA ds. klimatu John Kerry. Największym wrogiem globalnej polityki klimatycznej jest status quo – dodał.

Jak podkreślił Kerry, „debata naukowa co do przyczyn zmian klimatycznych w zasadzie jest zakończona, nie ma poważnych oraz opierających się na dowodach naukowych głosów, które zaprzeczałyby, że ludzkość ma znaczący wkład w te zmiany”. Nie jest to jednak zgodne z prawdą. Zdecydowanie więcej dowodów naukowych wskazuje, że wpływ człowieka na zmiany klimatu jest marginalny, a sam proces jest naturalny i niezależny od człowieka,

„Fakty są takie, że mamy do czynienia z kryzysem klimatycznym, a ludzkość ma znaczący wkład w ten kryzys. Kryzys ma głęboko negatywny wpływ na całą planetę w postaci powodzi, burz, huraganów, osunięć ziemi, zakłóceń w produkcji żywności. My opieramy się na nauce, na matematyce, fizyce, ale niestety są ludzie, których interesują nie fakty, ale zyski i pieniądze we własnej kieszeni. To dość niebezpieczna sytuacja” – powiedział Kerry.

Zauważył jednocześnie, że są ludzie, organizacje, firmy, które bardzo dobrze się czują w obecnym stanie i osiągają wymierne korzyści. Na przykład wiele firm w sposób całkowicie nieodpowiedzialny planuje wydobywać ropę do ostatniej kropli w złożach, bo to przynosi zyski – wskazał. „Status quo jest naszym największym wrogiem” – podkreślił Kerry. „Jeżeli przeważą postawy, aby jednak zostać z boku, robić mniej niż to, co konieczne, by osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 r., to wszyscy poniesiemy konsekwencje” – dodał.

Jak jednocześnie zaznaczył, coraz więcej państw i gospodarek zaczyna realizować politykę klimatyczną. Przypomniał, że na szczycie klimatycznym ONZ w Glasgow wiążące zobowiązania ws. działań zmierzających do ograniczenia wzrostu temperatury do co najwyżej 1,5 stopnia Celsjusza, podjęły państwa wytwarzające w sumie 65 proc. światowego PKB. To Kanada, Korea Płd., Japonia, USA, Wielka Brytania oraz kraje UE. To jest ta część rozwiniętego świata, która podjęła decyzję, aby działać odpowiedzialnie – podkreślił Kerry.

Brak w tym gronie reszty, wytwarzającej pozostałe 35 proc., nie oznacza, że państwa te nic nie robią – zaznaczył. Indie mają plan transformacji i ambitne zamierzenia budowy 500 GW mocy OZE, Republika Południowej Afryki ma plan odchodzenia od węgla i transformacji, w którą zaangażowane są – obok USA – Niemcy, czy Wielka Brytania. W przypadku Indonezji jest inicjatywa JETP (Just Energy Transition Partnership), szereg państw pomaga w przeprowadzeniu tam transformacji, Wietnam pracuje nad planem transformacji – wymieniał Kerry.

Jak dodał, z reszty większych państw zostają Chiny i Rosja. „Chiny mają plan, ale sądzimy, że mogą zrobić więcej i szybciej” – ocenił Kerry, dodając, że Rosja z kolei jest teraz szerszym problemem.

„20 największych gospodarek świata odpowiada za 80 proc. emisji gazów cieplarnianych. Jeżeli kraje G20 będą iść w tym samym kierunku w tym samym czasie, to wygramy. Jestem optymistą, jeśli chodzi o możliwość zwiększenia zakresu transformacji energetycznej na skalę globalną” – dodał John Kerry.

Kerry: wnioskiem z wojny na Ukrainie musi być przyspieszenie transformacji energetycznej

Właściwy wniosek z wojny na Ukrainie to przyspieszenie transformacji energetycznej, aż do osiągnięcia niezależności – ocenił specjalny wysłannik prezydenta USA ds. klimatu John Kerry.

Jak powiedział Kerry, nie możemy traktować wojny na Ukrainie jako powodu do zaprzestania transformacji energetycznej i redukcji emisji gazów cieplarnianych. „Wręcz przeciwnie, to powód, dla którego powinniśmy ją przyspieszyć. To powód, by przyspieszyć moment, w którym uzyskamy niezależność. To powód, by przyspieszyć prace nad nowymi technologiami i stosowaniem tych technologii” – powiedział.

W jego ocenie częścią struktury wytwarzania energii, dzięki której można osiągnąć redukcję emisji jest energetyka jądrowa, chociaż nie dla wszystkich państw. „Niektóre kraje pójdą tą drogą, inne nie. Ale uważam, że atom powinien być częścią tego miksu” – zaznaczył. Zwrócił uwagę, że prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden „jest zaangażowany w to, by atom był na stole, jako jedna z opcji”.

Według Kerry’ego, atom jest możliwą drogą także dla Polski. „Polska nie ma złóż ropy czy gazu, więc energia jądrowa jest właściwym kierunkiem” – stwierdził wysłannik, dodając, że tematem jego wtorkowych rozmów w Warszawie było także „amerykańskie wsparcie dla polskich planów dotyczących atomu”.

Jak zaznaczył Kerry, administracja prezydenta Bidena „jest bardzo zaangażowana w finansowanie rozwoju różnych technologii jądrowych”. „Prezydent włączył badania i rozwój nad energią nuklearną i jej wytwarzaniem do swojej polityki; przemysł pracuje nad nową generacją (źródeł jądrowych – red.)” – powiedział Kerry, dodając, że USA „chciałyby pracować z Polską” nad nimi. Przypomniał, że Stany Zjednoczone z wieloma krajami, w tym i z Polską, mają umowy o współpracy przy rozwoju cywilnych zastosowań energii jądrowej.

Zdaniem Kerry’ego w skali globalnej potrzeba „wielu bilionów dolarów”, by ograniczyć zmiany klimatyczne i zredukować emisje gazów cieplarnianych – zgodnie z postanowieniami szczytów klimatycznych ONZ w Paryżu i Glasgow. „Wiemy, że takie pieniądze są w gospodarce; pracujemy nad tym, by je zaangażować w transformację” – powiedział. Jak dodał, jest wiele prywatnych podmiotów, które chcą zainwestować w transformację, ale trzeba stworzyć im do tego odpowiednie środowisko – zachęty podatkowe, kredyty.

Jak ocenił Kerry, niektóre kraje i firmy czynią ogromne wysiłki, by spełnić cele klimatyczne, ale pomimo tych wysiłków świat jest w tyle w stosunku do miejsca, w którym powinien być. „Wszyscy, łącznie ze Stanami Zjednoczonymi, musimy przyspieszyć wysiłki, bo przy obecnym tempie nie osiągniemy założonych celów” – dodał.

Leave a Reply