Jestem przerażony, ale nie przedwczorajszą opinią tzw. „Trybunału Konstytucyjnego”, ale skutkami, które owo wydarzenie za sobą pociągnie.

Najpierw wyjaśnienie:

Tak! Uważam, że życie ludzkie podlega ochronie od poczęcia do naturalnej śmierci.

Nie! nie uważam, że ktokolwiek ma prawo mordować drugiego człowieka i to niezależnie od tego, jak pokrętne motywacje stoją za taką decyzją.

Tak! Mam nadzieję, że kiedyś świadomość, że nasze człowieczeństwo zaczyna się w chwili poczęcia stanie się oczywistym i bezdyskusyjnym.

Nie! Nie przyznaję, że decyzja tzw. „trybunału Konstytucyjnego” cokolwiek zmieniła w polskim porządku prawnym. Wciąż nie udało się skutecznie zdelegalizować haniebnej ustawy, która jest określona mianem „kompromisu aborcyjnego”.

 Da Bóg, za kilka lat Paranoja i Schizofrenia sczeźnie i odejdzie w niesławie w czas przeszły, totalnie dokonany. Niestety, prawdopodobieństwo, że władzę przejmą ludzie nienazistowskiej lewicy jest bardzo duże. A wtedy, oprócz odwetu na PiS-ie, wróci sprawa „aborcji” i jej legalizacji.

Ale to pieśń przyszłości.

Dziś ważniejsze jest coś innego.

Zwischenruf:

W 2014 roku miał ruszyć dziesięcioletni program modernizacji polskiej armii, na który przeznaczono 130 miliardów złociszy. Zakupy miały obejmować śmigłowce, modernizację wojsk pancernych i zmechanizowanych, nowoczesną obronę przeciwlotniczą krótkiego i średniego zasięgu, unowocześnienie myślistwa wojskowego oraz marynarki wojennej, w tym zakup trzech nowych okrętów podwodnych.

Ile z tego udało się zrobić?

Na dziś wydano prawie 115 miliardów złotych na kupowanie głosów wyborców poprzez „500+” oraz srylion złotych na inne przekupstwa.

Na modernizację armii kasy niet.

Osiem miesięcy temu wybuchała – podobno – pandemia. Od początku działania „przedstawicieli Partii i Rządu” cechują:

nieudacznictwo, kompromitacja, głupota, geszeft, zdezorientowanie, sprzeczne przekazy i decyzje, uchwalanie gównianego „prawa”, demolowanie ledwie zipiącej służby zdrowia, ale najważniejsze to poszukiwania winnych oraz sposobu odwrócenia uwagi od intelektualnej i moralnej mizerii sprawujących władzę oraz ich całkowitego zagubienia i nieradzenia sobie z problemami.

Wrzutek musi być mnóstwo, bo tylko wtedy jest szansa, że coś może zadziała i ludzie nie ruszą (już zupełnie niepokojowo) pod siedzibę Partii, Emerytowanego Zbawcy Narodu, czy Sejm by rozgonić „grupę sprawującą władzę”,

Wszystko się sypie – nieodpowiedzialne, głupie decyzje zaciskają sznur na szyi służby zdrowia a równocześnie milionom ludzi uniemożliwiają (lub „tylko” utrudniają) dostęp do niej, mordują biznes, likwidują miejsca pracy, kastrują przedsiębiorczość, gwałcą relacje rodzinne i społeczne, dewastują już i tak dość gówniany „system prawny”.

I tak dalej, i temu podobne a nawet et caetera.

Jedna z wrzutek zadziałała – odpowiedni organ (organ, czyli członek) wziął na tapetę sprawę, która musi rozpalić do czerwoności i ludziska będą teraz zajmować się manifestacjami pod siedzibą a nie burdelem w państwie.

Równocześnie okazać się może (TVP dokładnie to wyjaśni), że wzrost zarażeń/ zachorowań/ zgonów jest spowodowany nielegalnymi zgromadzeniami, w trakcie których nie przestrzega się zasad odstępu, więc to protestujący są winni, że się tzw. „pandemia” rozwija i szlag trafia gospodarkę (więc ludzie nie mają za co żyć). A ponieważ takiemu bezhołowiu należy dać odpór, to zostaną wprowadzone odpowiednie przepisy, dzięki którym będzie możliwe zamknięcie gęby wszystkim krzykaczom, którzy „krzyczą nie po naszemu”. A niezależny „Trybunał Konstytucyjny” pod światłym przewodem niezbyt udanej magister, czyli „odkrycia towarzyskiego”, klepnie wszystko.

Ale jedna wrzutka nie załatwia sprawy, tak jak jedna wódka, to nie impreza. Potrzebnych jest więcej działających wrzutek i możemy się spodziewać, że wkrótce takie będą (zresztą chłopi co żywią y bronią już powolutku ostrza kos na sztorc stawiają za sprawę „ustawy futerkowej”, więc…).

Co może być dalej?

Wczoraj widziałem Mateusza Stirlitz Morawieckiego jak reklamował dobrowolną aplikację samoszpiegującą, bo to „wicie, rozumicie towarzysze, pomaga w czasie pandemii…”. Za chwilę więc może się okazać, że pod przykrywką walki z SARS-CoV-2 wszyscy będziemy musieli mieć zainstalowane takie aplikacje, pod groźbą infamii, rozstrzelania i wykastrowania z boku na bok (że bez sensu to ostatnie, co napisałem? a to co się dzieje ma sens?). Część ludzi się zbuntuje (ale mniej niż fani skrobanek) i ruszy z marszami. I będą winni.

Winni roznoszenia zarazy!!!

Inwencja bankruta by uciec przed wierzycielami jest nieskończona i wręcz niewyobrażalna, więc wkrótce pojawi się – tego jestem na „500+” pewien – więcej ciekawych pomysłów (wyjaśnienie: „obyś żył w ciekawych czasach” to nie jest życzenie „zdrowia i wszelkiej pomyślności”, to jest przekleństwo!).

Jestem więc przerażony obecnymi protestami przeciw „orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego”, bo owe protesty to woda na młyn bezżennego zbawcy narodu, który chce nam wszystkim zrobić z dupy jesień średniowiecza i cieszy się jak skunks w gównie, że ludziska niekumaci i dają się wrabiać w gówniane historie pozwalając mu robić to, co sobie zamierzył.

1 KOMENTARZ

  1. […] że niezgodna z konstytucją jest ustawa znana pod nieformalną nazwą „kompromis aborcyjny”. Czym było to „orzeczenie” można przeczytać w innym tekście (kliknij tutaj). Ważne, że natychmiast na ulice wyszły tysiące, dziesiątki tysięcy przeciwników. […]

Leave a Reply