Opozycja: Nie wiemy, gdzie są dzieci migrantów. Krzyk poślicy Piekarskiej w Sejmie

Nie uzyskaliśmy od MSWiA odpowiedzi na pytanie, co się stało z dziećmi migrantów, zatrzymanymi przez Straż Graniczną - mówili posłowie opozycji, po przegłosowaniu przez Sejm zgody na przedłużenie na wschodniej granicy stanu wyjątkowego o 60 dni. Poślica Piekarska krzyczała z mównicy podczas debaty.

Opozycja: Nie wiemy, gdzie są dzieci migrantów. Krzyk poślicy Piekarskiej w Sejmie

Nie uzyskaliśmy od MSWiA odpowiedzi na pytanie, co się stało z dziećmi migrantów, zatrzymanymi przez Straż Graniczną – mówili posłowie opozycji, po przegłosowaniu przez Sejm zgody na przedłużenie na wschodniej granicy stanu wyjątkowego o 60 dni. Poślica Piekarska krzyczała z mównicy podczas debaty.

Po przegłosowaniu przedłużenia stanu wyjątkowego przedstawiciele opozycji komentowali bardzo emocjonalną debatę nad tym punktem, w ramach której pytania zadało 70 posłów. Najczęściej powtarzało się pytanie o dzieci migrantów, których zdjęcie poślica Magdalena Filiks (KO) trzymała przed mównicą podczas debaty.

Poślica Katarzyna Piekarska (KO), która podczas zadawania pytań bardzo gwałtownie podniosła głos i uderzyła ręką w mównicę wyjaśniła dziennikarzom, że zdenerwowała się, bo nie uzyskała od przedstawicieli MSWiA odpowiedzi, co się stało z dziećmi, zatrzymanymi przez Straż Graniczną.

„Jestem załamana tym, że musiałam z tej mównicy zadać pytanie polskim władzom, co się dzieje z dziećmi, zatrzymanymi przez Straż Graniczną. Nie myślałam, że dożyję takiego dnia hańby” – mówiła.

„Temperatura w nocy spada w tej chwili do kilku stopni, małe dzieci nie przeżyją. Chce wierzyć, że te dzieci nadal są pod opieką państwa polskiego, tylko pan minister z różnych powodów nie chce tego powiedzieć” – dodała.

„Pan minister Wąsik, jak do niego podeszłam po debacie, powiedział mi, że jak mu napiszę w tej sprawie to mi odpowie. Ja w to wierzę, bo chcę wierzyć, bo te władze postępują racjonalnie” – powiedziała Piekarska.

Adrian Zandberg (Lewica) tłumaczył, że emocje na sali spowodowała też decyzja marszałek Sejmu, która ograniczyła czas debaty na tak ważny temat.

„Tego nie da się zamieść pod dywan: na polskiej granicy umierają ludzie. Choćby pan minister bardzo się starał nie odpowiadać na pytanie, co się stało z dziećmi, te pytania wybrzmiały. Myślę, że bardzo wiele Polaków chce znać odpowiedzi na te pytanie” – powiedział. „Nie ma powodu, żeby polskie państwo zachowywało się w sposób nieludzki” – dodał.

Zandberg przypomniał, że miesiąc temu premier Mateusz Morawiecki prosił o stan nadzwyczajny i mówił, że jak będzie wprowadzony, to sytuacja na granicy zostanie opanowana.

„Dziś pan premier się nie pojawił, bo nie miał się czym pochwalić. Sytuacja nie została opanowana i nie ma najmniejszego powodu sądzić, że przedłużenie stanu wyjątkowego pozwoli tę sytuację opanować” – ocenił.

Leave a Reply