Odtworzono akta SB odzyskane z makulatury

Ponad 15 lat zajęło archiwistom z IPN uporządkowanie dokumentów zniszczonych przez bezpiekę w 1989 roku; udało się odtworzyć m.in. akta księży – podaje "Rzeczpospolita".

Archiwum, Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Fot. PAP/Andrzej Grygiel

Ponad 15 lat zajęło archiwistom z IPN uporządkowanie dokumentów zniszczonych przez bezpiekę w 1989 roku; udało się odtworzyć m.in. akta księży – podaje „Rzeczpospolita”.

Biuro Lustracyjne IPN w Katowicach zakończyło analizę przydatności dla postępowań lustracyjnych dokumentów odzyskanych z makulatury. Jak informuje gazetę Monika Kobylańska z katowickiego oddziału IPN, udało się odzyskać 6714 jednostek archiwalnych.

„Porównanie nazwisk z powyższego spisu z nazwiskami osób składających oświadczenia lustracyjne ok. 470 tys. osób pozwoliło na odnalezienie nowych materiałów dotyczących trzech postępowań zakończonych zarządzeniami oraz trzech zakończonych orzeczeniami sądowymi” – opisuje w rozmowie z dziennikiem Monika Kobylańska.

Kompletowano dokumenty, które na przełomie 1989 i 1990 niszczyła SB

„Informacje o odtworzonych dokumentach przekazano prokuratorom prowadzącym postępowania lustracyjne w Katowicach, Krakowie i Gdańsku. W jednej ze spraw lustracyjnych dopiero po zakończeniu procesu odnaleziono dodatkowe dokumenty, w tym własnoręcznie pisane przez lustrowanego zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Praca archiwistów wyglądała jak układanie puzzli. Kompletowane były dokumenty, które na przełomie 1989 i 1990 w całym kraju niszczyła Służba Bezpieczeństwa. W listopadzie 1989 r. gen. Czesław Kiszczak, komunistyczny szef MSW w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, zarządził likwidację kilku departamentów SB, w tym IV, który rozpracowywał duchowieństwo. Jednak decyzja o skierowaniu do niszczenia zasobów archiwalnych tej komórki podjęta została kilka tygodni wcześniej” – pisze „Rz”.

Kiszczak wstrzymał niszczenie akt operacyjnych

Dodaje, że większość dokumentów trafiła do papierni, na przykład te pochodzące z MSW wywożono ciężarówkami do Konstancina-Jeziorny koło Warszawy. Podkreśla, że w styczniu 1990 r., gdy informacja o niszczeniu akt trafiła do sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do Zbadania Działalności MSW, na której czele stał poseł Jan M. Rokita, Kiszczak wstrzymał niszczenie akt operacyjnych. Niszczone w Katowicach pokawałkowane kartki papieru włożono do worków i przekazano najpierw Urzędowi Ochrony Państwa, który powstał po likwidacji Służby Bezpieczeństwa, a kiedy powstał Instytut Pamięci Narodowej, przekazano je do tej instytucji.

„W workach znalazły się ścinki dokumentów i akta zniszczone przy użyciu niszczarek. Archiwum IPN w Katowicach przejęło w 2001 r. od delegatury UOP w Katowicach 267 worków ze zniszczonymi aktami. Prace trwały od 2006 r. Od tego czasu uporządkowano i sklejono łącznie 125 metrów bieżących akt i 170 metrów kart ewidencyjnych. Jak informuje katowicki IPN, w kilku przypadkach odzyskane materiały zostały wykorzystane do prowadzonych postępowań lustracyjnych i pozwoliły na uzyskanie orzeczeń skazujących. Udało się odtworzyć m.in. dokumenty z okresu powojennego (sprawy prowadzone przeciwko członkom AK, WiN, Konspiracyjnego Wojska Polskiego, NSZ), ale też osób wpisanych na niemiecką listę narodowościową” – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Leave a Reply