O przyprawianiu zupy ekskrementami ciąg dalszy

Jako ludzkość, i jako ludzie, robimy mnóstwo głupot. Dopóki jednak odpowiedzialność nie jest rozmyta, nie chowa jej się za politycznymi parawanami, dopóty karany jest sprawca i nikt poza nim. Niestety, w dzisiejszym świecie powiedzenie, że „kowal zawinił, cygana powiesili” stała się obowiązującą normą. Wystarczy wspomnieć kryzys finansowy 2008, za który ukarani zostali zwykli obywatele a sprawcy, czyli banksterka wszystkich krajów, nie tylko nie zostali ukarani, ale wręcz powypłacali sobie sowite premie.

O przyprawianiu zupy ekskrementami ciąg dalszy

Jako ludzkość, i jako ludzie, robimy mnóstwo głupot. Dopóki jednak odpowiedzialność nie jest rozmyta, nie chowa jej się za politycznymi parawanami, dopóty karany jest sprawca i nikt poza nim. Niestety, w dzisiejszym świecie powiedzenie, że „kowal zawinił, cygana powiesili” stała się obowiązującą normą. Wystarczy wspomnieć kryzys finansowy 2008, za który ukarani zostali zwykli obywatele a sprawcy, czyli banksterka wszystkich krajów, nie tylko nie zostali ukarani, ale wręcz powypłacali sobie sowite premie.

Z mównicy sejmowej poseł Grzegorz Braun wykrzyczał w stronę ministra od niezdrowia „będziesz Pan wisiał”.

Grzegorz Braun nie jest z mojej bajki. Nawet bardzo nie jest z mojej bajki, ale z tymi słowami chciałbym się zgodzić. Chciałbym, ale nie mogę.

Otóż – po pierwsze „primo” – kara śmierci została zniesiona. Oczywiście, można wyobrazić sobie, że powstaną jakieś Volksgerichte, które orzekną najwyższy wymiar kary niejakiemu Niedzielskiemu. Ale na to się nie zanosi.

Po drugie „primo” – Niedzielski nie działał sam. Był wykonawcą zadań i poleceń rodzimego führerka realizowanych zespołowo. Gdyby za doprowadzenie do śmierci stu, czy dwustu tysięcy ludzi miał zawisnąć to nie sam. Przypominam – Ted Bundy został stracony na krześle elektrycznym a zamordował tylko kilkadziesiąt osób. Karol Kot, Wampir z Krakowa, uśmiercił raptem dwie osoby a sąd nie miał wątpliwości by posłać go na szubienicę.

Różnica polega na tym, że dziś politycy doprowadzają do śmierci/ zabijają/ mordują na podstawie „politycznej licencji na zabijanie”, a wspomniani Bundy i Kot partyjnego glejtu nie mieli.

Nie mam wątpliwości, że za „ponadliczbowe zgony” należy się wszystkim, którzy do nich doprowadzili swoimi decyzjami, najwyższy wymiar kary, czyli „czapa”. Ale do tego nie dojdzie.

Wyobrażacie sobie ławę oskarżonych składającą się z Kaczyńskiego i jego hunwejbinów, Angeli Merkel i jej towarzyszy, Emmanuela Macrona i Borisa Johnsona z rzeszą współpracowników…. I tak dalej – wymienić należałoby praktycznie całe polityczne przywództwo w prawie wszystkich państwach świata.

Dlatego, niestety, obietnica złożona Niedzielskiemu przez Grzegorza Brauna nie zostanie spełniona.

I tu dochodzimy do clou:

Naród/ Suweren już zapomniał, że ukochana Partia doprowadziła do „ponadliczbowych zgonów”. Naród/ Suweren widzi zadymę na granicy (już o tym pisałem) i murem staje za swoim Umiłowanym Przywódcą – poparcie dla partii narodowo-socjalistycznej wzrasta i teraz to ok. 40%.

Cóż – jaki naród, takie przywództwo.

Ciąg dalszy nastąpi wkrótce

Leave a Reply