Rok szkolny w pełni rozpoczęty, jeśli można tak powiedzieć w obecnej sytuacji. Może zatem warto napisać coś o państwowym monopoliście paraedukacyjnym?

„Niesprawiedliwym i niedozwolonym jest wszelki monopol wychowawczy czy też szkolny, który fizycznie lub moralnie zmusza rodziny do posyłania dzieci do szkół państwowych, wbrew obowiązkom chrześcijańskiego sumienia, a także wbrew słusznym ich upodobaniom”. Są to słowa papieża Piusa XI z encykliki Divini illius magistri (31 grudnia A.D. 1929).

Ciekawym jest, że PiS powszechnie uznawane jest za partię Katolicką, a mimo tego zdaje się nie zważać na słowa biskupów Rzymu oraz Katolicką Naukę Społeczną. Sama p. minister Anna Zalewska na początku kadencji była łaskawa – w nagłym przypływie szczerości – wyznać, że zdaniem partii rządzącej edukacja domowa nie jest dobra, ponieważ „dzieci wyciekają z systemu”. Krótko mówiąc, mogą jeszcze nauczyć się czegoś pożytecznego i przestać być posłusznymi barankami, którymi w późniejszym wieku będzie można sterować.

Jestem przerażony w jak wielu sferach życia nie dostrzegamy zniewolenia. Dla normalnego, wolnego człowieka oczywistym jest, że nikt poza nim samym nie mamprawa decydować o tym czego, gdzie i czy w ogóle będą uczyły się jego dzieci. Tymczasem znaczna większość ludzi uważa, że państwowy bat, którym Lewiatan zmusza do posłuszeństwa strzelając nad głowami rodziców i dzieci jest nie tylko czymś pożytecznym, ale także niezbędnym.

Nie jestem w stanie wyobrazić sobie Arystotelesa, który zgodziłby się aby jakiś urzędnik stworzył mu plan nauczania młodzieży, którego jest zobowiązany ścisłe przestrzegać. Jakaż musiałaby być mina Platona gdyby nakazano mu chwalić wychowanków za trafianie w ułożony wcześniej klucz odpowiedzi i karać niższymi ocenami za kreatywne myślenie.

Leave a Reply