Naród z Partią, Partia z Wodzem a Wódz…

Wybrańcy Narodu Wybranego, Chrystusa Narodów i Suwerena (wszystko w jednym) zdecydowali, że nie upierniczą stanu wyjątkowego wprowadzonego na trzykilometrowym pasie wzdłuż granicy z Białorusią. Chciałem aby posłowie upieprzyli pomysł żoliborskiego wodzusia, ale wyszło „niestety”. Ponieważ jednak całkiem spore grono niePiS-owskich polityków (a także jeszcze liczniejsze grono komentatorów) uważa, że akurat w temacie „stan wyjątkowy” obóz narodowo-socjalistyczny ma rację, to postaram się wyłożyć, dlaczego wszyscy możemy się na tym wyłożyć.

Felieton Pawła Siegera Naród z Partią, Partia z Wodzem a Wódz…

Wybrańcy Narodu Wybranego, Chrystusa Narodów i Suwerena (wszystko w jednym) zdecydowali, że nie upierniczą stanu wyjątkowego wprowadzonego na trzykilometrowym pasie wzdłuż granicy z Białorusią. Chciałem aby posłowie upieprzyli pomysł żoliborskiego wodzusia, ale wyszło „niestety”. Ponieważ jednak całkiem spore grono niePiS-owskich polityków (a także jeszcze liczniejsze grono komentatorów) uważa, że akurat w temacie „stan wyjątkowy” obóz narodowo-socjalistyczny ma rację, to postaram się wyłożyć, dlaczego wszyscy możemy się na tym wyłożyć.

Jak uczy Historia – o ile kogokolwiek, czegokolwiek nauczyła – do utrzymania władzy potrzebne jest a. zadowolenie rządzonych i/ lub b. subiektywne poczucie zagrożenia rządzonych, któremu przeciwstawić się może tylko rządzący i/ lub c. subiektywne przeświadczenie rządzonych, że lepiej się nie wychylać. Wychodząc z tego założenia każda władza o zapędach autorytarnych/ totalitarnych dążąc do sytuacji, w której do utrzymania władzy potrzebne jest tylko „c” stara się odpowiednio kombinować z proporcjami „a” do „b”.

A ponieważ ludzie wbrew nazwie gatunkowej homo sapiens sapiens są raczej debilami nie ogarniającymi związku przyczyna-skutek, to takim powodzeniem cieszą się rozmaite i totalnie popieprzone programy z plusem w nazwie.

Zwischenruf:

Mieszkam na wsi i czasem kupuję małe-co-nie-co w sklepie u Sylwestra. Myślę, że się lubimy (oczywiście, nie ze sklepem, ale Sylwestrem) i czasami pogadamy. Ostatnio przeważnie o polityce. Właściwie to tylko o polityce oraz o grzybach, ogórkach małosolnych, naszej wiejskiej kiełbasie i czasami, że ktoś kogoś… zawsze się troszkę ścinamy, ale tylko na wesoło.

Kilka dni temu, gdy zwróciłem Sylwestrowi uwagę, że znów odmóżdża się oglądając nazistowską propagandówkę z Woronicza, odpowiedział:

„Co się pan, panie Pawle czepia Jarka. Daje ludziom.”

Zapytałem: „ma pan w kieszeni stówę a chce zrobić zakupy za dwie stówy, to jak pan to zrobi?”

„Na zeszyt!” bardzo przytomnie odpowiedział Sylwester.

„No, właśnie, oni to wszystko robią na zeszyt. A kto zapłaci rachunek?”. Wziąłem ogórki, kiełbasę i oddaliłem się swobodnym krokiem.

Często z Sylwestrem rozmawiamy o tym, co się dzieje. Są to, zasadniczo, dobre, pouczające, wartościowe rozmowy. Choć krótkie.

I żeby było jasne – nie robię sobie jaj, mówię poważnie, że to są dobre rozmowy.

Koniec przerywnika/ wtrącenia/ dynamicznego zwrotu akcji poprzez wprowadzenie wątku zamydlającego…

Zanim w Najjaśniejszej i Odrodzonej Rzeczypospolitej Sto Srylion PińcetPlus zapanuje scenariusz „c” (przypominam: scenariusz „c”: nie wychylać się, nie krytykować, cicho siedzieć, nie knuć, nie kombinować, nie złorzeczyć, chwalić, cieszyć się, słać deklaracje poparcia, etc.), zanim więc totalitarnie każdemu w el doopę wejdzie Jarek ze swoimi przydupasami, to trzeba odpowiednimi działaniami typu „a” i „b” przygotować Suwerena.

Dlatego jestem spokojny o najbliższą przyszłość z Białorusią w tle. Jestem spokojny, bo do prowokacji dojdzie. I żeby było jasne: nie do jednej prowokacji, ale przynajmniej do dwóch. Dojdzie do prowokacji i „incydentów granicznych”. Nie, nie muszą paść strzały i trup nie musi ścielić się gęsto a rozgrzane do czerwoności linie nie będą zwiastować nadciągającego koszmaru kolejnej wijny powszechnej. Ale…

Po obu stronach granicy są kieszonkowi führerkowie i wcale nie ukryci „Masters of Puppets”. Obaj władcy swoich lokalnych Mordorków potrzebują wroga. Jak pokazały ostatnie tygodnie, sytuacja na granicy sprzyja (sondażowo) polskiej ekipie sierot po narodowym socjalizmie.

Uwielbiam oraz troszkę nie znoszę

Nie sądzę, by stan wyjątkowy został wprowadzony by ukryć, że nic się nie dzieje, że polskie służby sobie nie radzą – został wprowadzony ponieważ polskie służby są przygotowywane do przeprowadzenia prowokacji, dzięki której rozpocznie się narracja o obronie Ojczyzny, o konieczności zjednoczenia się wobec odwiecznego wroga, etc.

Białoruskiemu bandycie potrzebna jest podobna narracja, więc okazję trzeba będzie stworzyć.

Dlatego jestem spokojny – będzie się działo.

A dzięki telewizyjnym goebbelsom dowiemy się, że coś się zadziało.

A wszystko bez dostępu do źródła, czyli do granicy. I dlatego twierdzę, że ci którzy zagłosowali za „dokładnym utajeniem pogranicznej akcji służb” (w skrócie DUPAS), dali Jarkowi dystalnego odcinka przewodu pokarmowego.

I tyle w temacie.

Muszę kończyć, bo piszę kolejny tekst, który chciałbym, żeby za chwilę też się pojawił. Choć nie wiem, czy tak się stanie, bo powstanie tekstu zostało sprowokowane moim spięciem z RedNaczem, czyli Jakubem Grygowskim.

A spięcie było takie, że Tesla by się zadziwił potencjałem…

Obiecałem Kubie, że mu nie odpuszczę i że nie ma przeproś – trzeba coś z tym zrobić..

Będzie więc

NORMA vs NORMALNOŚĆ

Dla miłośników portali dostępnych dla widzów 18+ (i o mocnych nerwach): będzie o pedałach. Oj, będzie o pedałach…

Leave a Reply