Michio Kaku a druga zasada termodynamiki i kryzys na granicy

Czytam książkę w ulubionym fotelu, kot, albo i dwa, na kolanach, w tle muza, światło przygaszone (tę akurat pozycję czytam w wersji zdigitalizowanej), psie chrapanie dobiega spod biurka. Jest nice und cool.

Michio Kaku a druga zasada termodynamiki i kryzys na granicy

Czytam kolejną książkę wybitnego amerykańskiego fizyka i popularyzatora nauki Michio Kaku i znów myśli oraz wzrok kieruję ku gwiazdom, ku poszukiwaniom odpowiedzi na pytania prawdziwie fundamentalne: czy jest i czym jest Bóg, gdzie i jakie jest nasze miejsce, czy mamy jakąś rolę do spełnienia, czy ktoś przygotował ramowy scenariusz, czy może wszystko już dawno ustalone, a może jednak ciągła niepewność, niezliczone wybory, totalna nieprzewidywalność i nasze istnienie to tylko zbiór przypadkowych – w sumie nieistotnych – zdarzeń; czy istnieje świadomość, ale taka prawdziwa, kosmiczna, która obejmuje cały wszechświat, czy to tylko nasze majaki; czy był jakiś prawdziwy początek i jak będzie wyglądał koniec, o ile nadejdzie? Mnóstwo pytań a odpowiedzi raptem kilka i raczej dość niepewnych, nieoczywistych, wręcz wątpliwych, a na pewno płytkich, powierzchownych.

Czytam książkę w ulubionym fotelu, kot, albo i dwa, na kolanach, w tle muza, światło przygaszone (tę akurat pozycję czytam w wersji zdigitalizowanej), psie chrapanie dobiega spod biurka. Jest nice und cool.

Potem idziemy z Żoną na nocny spacer z naszymi kundlami – ciemno, cicho, nikt po wsi się nie kręci. Chodzimy po polach, zapuszczamy się w las – światła latarek wyrywają ciemności rozmyte cienie drzew, w oddali skrzą się ślepia saren, lisów, kotów i Bóg jeden wie jakiego zwierza jeszcze. A gdy chmury za bardzo nie przeszkadzają, wtedy możemy podziwiać blade światła odległych światów.

W takich chwilach nie myśli się o polsko-białoruskiej granicy, miałkości intelektualnej wystąpień Naczelnika i jego hunwejbinowych zastępów, ćwierkanych elukubracjach zaściankowych i zakompleksionych pożal-się-Boże polityków, czy geszefciarskich wybrykach ludzi odpowiedzialnych za funkcjonowanie gospodarki.

Niestety, czasem jednak zgniła rzeczywistość daje o sobie znać – jakiś ciąg skojarzeń, jakaś nieporadna myśl chowająca się poza świadomością nagle zapuka i przestaje być fajnie. Odległe gwiezdne światy ulatują jakby jeszcze dalej, nie widzi się niespokojnych ślepi zwierzaków, które wyruszyły na nocny żer.

Wróciła skrzecząca, podła rzeczywistość.

Entropia układu izolowanego zawsze rośnie aż do osiągnięcia stanu równowagi. Odwrócenie, albo zatrzymanie procesu możliwe jest tylko poprzez dostarczenie energii z zewnątrz.

Jeśli spojrzymy na Polskę jak na układ termodynamiczny, to okaże się, że o ile nie zdarzy się nic, nie pojawi się jakaś energia z zewnątrz, to możemy być spokojni – narastający chaos (burdelem zwany) będzie powiększał się w tempie wykładniczym. Z każdym dniem coraz więcej, coraz gorszych rzeczy będzie się przydarzać i Najjaśniejsza Odrodzona, Chrystus Narodów osunie się w stęchłą otchłań, gdzie tylko płacz i zgrzytanie zębów.

Ale Polska nie jest układem izolowanym i jakaś siła się „ucieleśni”, by powstrzymać rozpad. Pytanie, które w związku z tym się pojawia, brzmi:

Czy będzie to jakaś siła wewnętrzna i na przykład wkurwieni obywatele pogonią bandę debili, złodziei i szkodników?

Czy może będzie to jednak siła zewnętrzna? Tylko z którego „z zewnątrz”? Z zachodniego „z zewnątrz”, czy raczej ze wschodniego „z zewnątrz”?

Według praw Murphy’ego kanapka zawsze spada masłem do ziemi a jeśli coś może pójść źle, to z pewnością tak się stanie. A więc w naszym przypadku będzie to raczej wschodnie „z zewnątrz”.

Układ zostanie uporządkowany za sprawą dostarczonej energii, chaos zostanie zastąpiony porządkiem, ale będzie to bardzo bolesny i bardzo bandycki porządek. Ale cóż – suweren składa się w większości z ludzi, którzy wszystko mają w dupie a ci, którzy nie mają wszystkiego w dupie w ogromnej części są zachwyceni Wodzem i jego przydupasami.

Wkrótce się dowiemy i wiedza to będzie, niestety, bardzo bolesna (oby moje słowa zamieniły się jednak w łajno).

Leave a Reply