Mały odlot dla poprawienia nastroju

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami… Nie, nie tak! Za dni kilka, kilkanaście, albo za miesiące dwa, czy pięć świat się mocno zmieni za sprawą pewnych zakupów.

Mały odlot dla poprawienia nastroju

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami…

Nie, nie tak!

Za dni kilka, kilkanaście, albo za miesiące dwa, czy pięć świat się mocno zmieni za sprawą pewnych zakupów.

Jak może niektórzy pamiętają, gdy wojska kremlowskiego bandziora wkroczyły na Krym, tzw. „zielone ludziki”, to onże przekonywał, że nic o tym nie wie a sprzęt wojskowy, jaki widać na zdjęciach i w materiałach filmowych, to każdy może sobie w sklepie z używanymi rzeczami kupić.

Można więc kupić mundury (można!), broń strzelecką (można!), ciężarówki woskowe (można!) a nawet pojazdy opancerzone, śmigłowce bojowe i zestawy artyleryjskie (można?).

Oczywiście, był to taki „żart” (i wypowiedziane słowa i wcześniejszy napad na Ukrainę), z którego raczej nikt normalny się nie śmiał, ale poparcie dla Putina w społeczeństwie skoczyło pod srylion procent.

Prawie dwieście lat temu powstała najsłynniejsza jednostka cudzoziemskiego zaciągu, czyli Legia Cudzoziemska (pamiętam, że w 1990 roku siedziałem w kafejce na Dworcu Wschodnim w Paryżu i patrzyłem na wielką reklamę: wstąp do Legii…). Okazało się, że idea takiej formacji ma sens (w sumie nic nowego – ot, wojska zaciężne w służbie), ale pod warunkiem, że oferta nie ogranicza się do niezłych poborów.

Jednak we współczesnym świecie, w którym tzw. „państwo” odpowiada za działania swoich jednostek, coraz większa rola przypada firmom oferującym usługi militarne – widzieliśmy to np. w Iraku (najemnicy na usługach Stanów Zjednoczonych), widzimy to w Syrii (najemnicy na usługach Rosji). Zatrudnianie firm ma pewną podstawową korzyść – jak coś się schrzani, to można powiedzieć „no, ale nie tak się umawialiśmy; sorrki, ale nie było mowy w kontrakcie o zabijaniu kobiet i gwałceniu mężczyzn, czy odwrotnie; no, naliczymy karne odsetki i coś tam potrącimy z wypłaty…”.

I teraz wyobraźmy sobie, że Ukraina tworzy własny Legion Cudzoziemski, do którego w pierwszej kolejności trafiają zaprawieni w bojach byli żołnierze jednostek specjalnych oraz podpisuje umowę na szeroki wachlarz zadań z firmą typu „Blackwater”, w której również „pracują” byli żołnierze jednostek specjalnych, w tym wielu z bardzo poważnym doświadczeniem bojowym.

Dalej, wyobraźmy sobie, że ukraiński Legion Cudzoziemski ma otwarty budżet na zakupy i jego kwatermistrz wybiera się do odpowiedniego sklepu ramię w ramię z zaopatrzeniowcem firmy „Blackwater-like” – na świątecznej wyprzedaży kupują:powietrzne i podwodne drony, okręty podwodne, miny morskie, pociski do zwalczania celów nawodnych, przeciwlotnicze systemy rakietowe krótkiego, średniego i dalekiego zasięgu, etc. czyli, w skrócie, wszystko co można sobie sprawić pod choinkę, jeśli człowiek ma zacięcie trochę więcej niż bushcraftowe.

Teraz wyobraźmy sobie, że rosyjskie okręty desantowe, które płyną na Morze Czarne, nie docierają w okolice Odessy, bo gdyż i albowiem po drodze zdarzyło się im zatopienie – nieznani sprawcy, w tym przypadku „niebieskie ludziki”, zaokrętowani na podwodnym okręcie kupionym w jednym ze sklepów ze sprzętem do survivalu – odpalili wszystko, co mieli na pokładzie i dumy Floty Bałtyckiej poszły a dno. Przy okazji pracownicy „firmy ochroniarskiej” wyposażeni w pałki teleskopowe, paralizatory i rakiety do niszczenia celów morskich zlikwidowali jednostki wsparcia i osłony. W Doniecku i Ługańsku tzw. „separatyści” (czyli ludzie, którzy wolą być obywatelami Rosji) wspierani przez spec-naz zostają zmasakrowani przez firmę zatrudniającą emerytowanych ochroniarzy, którzy praktyki zawodowe odbywali w Mali, Czadzie, Afganistanie i Iraku.

W mediach społecznościowych pojawia się mnóstwo materiałów pokazujących zabitych żołnierzy rosyjskich: spaleni w czołgach, zestrzeleni lotnicy, ciała żołnierzy jednostek specjalnych wokół roztrzaskanego śmigłowca transportowego, na wodzie dziesiątki ciał rosyjskich marynarzy z zatopionych okrętów.

Na Kremlu zapada decyzja o uderzeniu na Ukrainę również z terenu Białorusi, ale część żołnierzy białoruskich buntuje się i okazuje się, że rosyjskie wojska stacjonujące w folwarku Łukaszenki nie są bezpieczne, tym bardziej, że zwyczajni obywatele znów wychodzą na ulicę.

Rusza się również podbrzusze Rosji, czyli znów dzieje się w Kazachstanie a za chwilę może zacząć się dziać i w innych republikach.

Zachód podejmuje decyzję o uruchomieniu „opcji atomowej” – Rosja zostaje odcięta od globalnego systemu rozliczeń (SWIFT), zastają zamrożone, czy też zablokowane, wszystkie zagraniczne aktywa Putina i jego wspólników.

A „ładunków 200” przybywa i dość szybko okazuje się, że sprawy nie daje się już zamieść pod dywan.

Bandycki system zaczyna się sypać.

Tymczasem nieznani sprawcy wykorzystują fakt uszczuplenia Floty Bałtyckiej w rejonie jej bazowania. W efekcie internety zalewają zdjęcia i filmiki pokazujące widowiskowe fajerwerki nad Kaliningradem, a dokładnie nad kwaterą główną Floty, oraz nad Bałtijskiem. Na filmikach widać również jak pozostałe w porcie jednostki floty zmieniają się z dziarskich maszyn wojennych w sztuczne rafy i atrakcje dla płetwonurków.

Z tej okazji Dziedzic Pruski ogłosił, że wkrótce rozpocznie się odbudowa zamku królewskiego w Königsbergu/ Królewcu a Rosjanie przez najbliższych sto lat nie otrzymają wiz uprawniających do wjazdu na teren dawnego Obwodu Kaliningradzkiego.

No, pomarzyłem sobie troszkę, popuściłem wodze fantazji – czas wrócić do nieciekawej rzeczywistości, w której…

O tym w kolejnym tekście.

Leave a Reply