Dzieje Kościoła Katolickiego są nieprawdopodobnie intrygujące i nieprawdopodobnie wstrząsające. To prawie dwa tysiące lat historii, w której 85% czasu to instytucjonalna zbrodnia, instytucjonalna nietolerancja, instytucjonalny terroryzm, instytucjonalny gwałt, instytucjonalne uprzedzenia, instytucjonalne sprzeniewierzanie się nauce Mistrza, instytucjonalne odrzucanie przykazania kochaj bliźniego swego jak siebie samego. To historia małości, konformizmu, walki o władzę i dobra doczesne, promowanie podłości, poddaństwa, obskurantyzmu i służalczości, wreszcie krwawe wojny o sprawowanie rządu dusz. A wszystko ubierane w doktrynę oraz prawdy objawionych i nieomylność następcy św. Piotra w otoczce skradzionych rytuałów oraz nielogicznych i bezsensownych przypowieści.

Zupełnie jak ISIS – czysty, pierdolony taliban.

„Czujemy się w obowiązku udzielenia pewnej braterskiej, chrześcijańskiej rady, skierowanej nie tyle do wszystkich Żydów, ile do niektórych z nich (…) zaprzestańcie rozlewu i wytaczania chrześcijańskiej krwi” – L’Osservatore Romano.

„Teraz, kiedy podniosły się wszystkie zasłony, tajemnica judaizmu została obnażona w najbardziej przerażających szczegółach. Zawsze było wiadomo, że Żyd wysysa chrześcijańską krew, ale ludzie nie zdawali sobie sprawy, że czyni to z zasady, z nakazu prawa. (…) Żydzi nie ustają w prześladowaniach i łupieniu chrześcijan” – La Civiltà Cattolica

„Zabijcie wszystkich, Bóg rozpozna swoich” – Arnold Amalryk, biskup Narbony przed rzezią katarskiego Beziers.

Jeśli kogoś to interesuje, to cytatów jest więcej. A wszystkie cytowane słowa z aprobatą Watykanu.

Żadna religia nie wytworzyła takiego aparatu biurokratyczno-terrorystycznego jak Kościół Katolicki. Żadna inna religia nie wydała nieprzeliczonych zastępów zbrodniarzy, podleców i bandytów, którzy ze słowami miłości bliźniego na ustach uskuteczniali rzezie, przy których Holocaust to męczenie żaby przez niedorozwiniętego parobka. Żadna inna wreszcie nie wytworzyła mechanizmu powszechnej, totalnej i totalitarnej kastracji myśli. I choć prawosławie i protestantyzm miały w swych dziejach ponure okresy [np. pisma Luthra, totalitaryzm Kalwina, czy anabaptystyczna komuna w Münster], to nawet na milimetr nie zbliżyły się do „osiągnięć” zinstytucjonalizowanego Kościoła Katolickiego. Dzisiejsze ekscesy muzułmańskich ortodoksów gotowych mordować i niszczyć w imię Boga Najwyższego i jedynej słusznej interpretacji słów Proroka to marny, wyblakły cień tego, czego w swej historii dokonywał Święty i Apostolski Kościół Katolicki.

Odsądzany od czci i wiary świat islamu dał i bibliotekę w Bagdadzie, i Szkołę tłumaczy w Toledo, i ochronę klasztoru św. Katarzyny na Synaju.

Niedawno usłyszałem słowa, które – przy okazji rozmowy o filmie „Kler” – padły z ust jakiegoś nazistowskiego propagandzisty „dobrej zmiany”: tylko dzięki Kościołowi Katolickiemu jesteśmy kim jesteśmy.

Onże nieskomplikowany intelektualnie „dziennikarz” niewątpliwie miał na myśli, że tylko dzięki Kościołowi Katolickiemu Polacy są takim wspaniałym narodem. Prawda jest jednak taka, że właśnie dzięki Kościołowi Katolickiemu Polacy są takim gównianym narodem. W swej statystycznej masie są gównianym narodem – małym, zakompleksionym, podłym, zacofanym i intelektualnie wykastrowanym. Zwycięstwo kontrreformacji w Rzeczypospolitej to fundament późniejszej klęski i upadku oraz wepchnięcia „narodu” w objęcia „instytucjonalnej ciasnoty umysłowej”.

W historii ludzkości tylko jeden system w swym bestialstwie zbliżył się do tego, co czynił i uczynił Kościół Katolicki – upaństwowiony socjalizm (i bez znaczenia czy narodowy, czy międzynarodowy). Tylko upaństwowiony socjalizm stworzył zastępy kreatur gotowych na każdą podłość i zbrodnię byle wygodnie funkcjonować w systemie. Tylko upaństwowiony socjalizm stworzył zbiurokratyzowany mechanizm eliminacji wrogów – prawdziwych i wyimaginowanych. Tylko upaństwowiony socjalizm realizował się dzięki szkieletowi zbudowanemu z nietolerancji, odrzucenia, promowania służalczości a wszystko to okraszone słowami o „dobru bliźniego”. Tylko upaństwowiony socjalizm wytworzył mechanizm powszechnej i totalitarnej kontroli wspartej donosicielstwem i tegoż donosicielstwa nagradzaniem.

Tyle publicystyki i ocen generalnych – czas na dane i fakty. Chronologia wsteczna.

Sobór Watykański II zdecydował o wykreśleniu z liturgii modlitwy o nawrócenie żydów. Tu ważna uwaga – w języku polskim słowo „żyd” jest synonimem wyznawcy judaizmu, zaś słowo „Żyd” synonimem Izraelity. Wbrew pozorom nie ma tożsamości, nie są to słowa równoważne.

Zobrazowanie, czyli egzemplifikacja:

Jean-Marie Lustiger, arcybiskup Paryża był Żydem. Tak samo męczennica i święta Kościoła Katolickiego Edyta Stein, która zginęła w 1942 roku w Oświęcimiu. Również Tomás de Torquemada, generalny inkwizytor Kastylii, spowiednik Izabelli Kastylijskiej i Ferdynanda Aragońskiego – czyli gości którzy wysłali Kolumba z misją a żydów wygnali z Hiszpanii – był Żydem. Przykładów konwertytów jest więcej a najbardziej znanym jest rzeczywisty twórca chrześcijaństwa, czyli rzymski obywatel Saul z Tarsu, znany jako święty Paweł apostoł.

Konwersja Żydów-żydów (czyli Izraelitów wyznania mojżeszowego) na chrześcijaństwo to jeden kierunek. Jest też odwrotny, czyli konwersja nie-Żydów na religię mojżeszową – Felaszowie, zwani czarnymi żydami, czyli lud etiopski, który przyjął judaizm to jeden z przykładów, a z nowszych i najnowszych oraz medialnych: Ivanka Trump, czyli córka obecnego Prezydenta Stanów Zjednoczonych, która przyjęła wyznanie męża, Jareda Kushnera, wcześniej Marilyn Monroe i Elizabeth Taylor. Pojawia się w tle również (mityczna) konwersja Chazarów na judaizm.

Temat żydowski jeszcze powróci, ale dopiero kilka akapitów dalej.

Co by nie mówić i co by nie napisać – konwersją historia stoi. Konwersją pragmatyczną (np. Słowianie, Germanie, Bałtowie, Albańczycy), czasem konwersją z przekonania i wiary oraz „litościwego” przymusu (np. Persja, Egipt, Afryka Północna, Ameryka Środkowa i Południowa, Półwysep Iberyjski).

Śledząc tworzenie się i rozwój katolickiej ortodoksji nie można pominąć stosunku do odmienności, szczególnie do tzw. heterodoksji we własnym łonie a wszystko w zmieniających się warunkach politycznych, czy też geopolitycznych.

Wojna z myśleniem niekanonicznym zaczęła się u samego zarania chrześcijaństwa. Pierwszym akordem instytucjonalnego i ideologicznego odrzucenia był spór twórcy chrześcijaństwa, św. Pawła, z rodziną i najbliższymi „współpracownikami” Jezusa, czyli spór z tzw. judeochrześcijanami, którego kulminacją w ramach kanonu nowotestamentowego jest „Objawienie Jana”, czyli tekst, który powstał prawie sto lat po domniemanej śmierci Jezusa. Tekst wyjątkowy nie za sprawą makabrycznych wizji dni sądu, ale ze względu na makabryczną definicję relacji żydzi – wyznawcy Jezusa. Właśnie tam znajdujemy najdobitniejsze uzasadnienie dla wszystkich późniejszych działań wymierzonych w innych.

Powstałe ok. setnego roku nowej ery [albo później] „Objawienie Jana” stanowi doskonałe uzupełnienie pism św. Pawła poprzez rozwinięcie idei szczególnego rodzaju wybrania oraz szczególnego rodzaju odrzucenia. Wybrania prawdziwie wierzących i odrzucenia prawdziwych sprawców cierpienia Jezusa. I choć można to interpretować jako, z jednej strony, „robienie laski” Cesarstwu Rzymskiemu, to, z drugiej, jest to przecież fundamentalna zasada odrzucenia wszystkich innych.

Przy okazji warto zauważyć, że Pawłowa koncepcja zasadzała się na bardzo prostym wzorcu: zdefiniowany Zbawca, czyli postać wyjątkowa posiadająca wszelkie cechy boskie w rozumieniu śródziemnomorskiej tradycji „boga” plus trochę przypowieści, opowieści dziwnej treści, ale wciąż w zgodzie z ludowym odbiorem „boga”, sporo rytuału, ale nieskomplikowanego oraz Wielka Obietnica. Religijny misz-masz: kult Izydy (Stella Maris) jako Bogarodzicy wpleciony w zmartwychwstanie (Ozyrys, Dionizos, Herakles), trochę dualizmu dobro-zło (zaratrustsianizm i mitraizm) a wszystko w sosie cudownych, acz bajkowych, przypowieści o cudach co doskonale trafiało do możliwości percepcyjnych „niewyszukanych intelektualnie”.

Zwróćmy uwagę jak „egipskie” – czy też lepiej „pogańskie” –  w swym rytualnym wymiarze jest chrześcijaństwo: szaty kapłanów, pastorał, kadzidła do odpędzania złych duchów; przyjęcie 25 grudnia, czyli święta Sol Invictus, za datę narodzin „Zbawiciela” – choć analiza ewangelii sugeruje raczej kwiecień – tworzenie nowych kościołów w miejscach, gdzie znajdowały się świątynie „pogańskie”, czy „pogańskie” miejsca kultów; jak bardzo misteria obrządku, czyli forma, wypierają refleksję i indywidualny kontakt z Niewyobrażalnym, czyli jak bardzo treść ustępuje na rzecz prostych i powtarzalnych zachowań: procesje, „klepanie pacierzy”, bezrefleksyjny rytuał.

Oczywiście, dla mnie „oczywiście”, chrześcijaństwo to idea równie spójna jak przestrzeń po wybuchu bomby jądrowej, albo zaorane gumno. Mamy tu przecież bezmyślny i teatralny katolicyzm, pseudomistyczne prawosławie, ocierające się o judeochrześcijaństwo kościoły wschodnie jak koptyjski, chaldejski, czy syryjski, czy wreszcie „prawdziwych chrześcijan” ebionickich, albo wyznawców Jana Chrzciciela (to tylko wybór możliwości). Podobnie jest z islamem, w którym oprócz mas sunnickich mamy szyitów wszelkich odmian, druzów a nade wszystkim mistyczne rozumienie przesłania Proroka, czyli sufizm. Podobnie jest w judaizmie, w którym o prym walczą nurt mistyczno-ortodoksyjny z „legalistycznym” i konceptem indywidualnej relacji człowiek-Bóg.

Powyższe nie wyczerpuje listy możliwości, czyli istniejących „kultów religijnych”.

W 1998 specjalna komisja watykańska przedstawiła raport, z którego wynika, że antysemityzmu nie można łączyć z katolicyzmem.

Ekstra.

Katolicy zostali rozgrzeszeni.

Jednak…

„Jednak” byłoby ekstra, gdyby nie fakt, że jest to gównoprawda, bo właśnie nowoczesny antysemityzm trzeba i należy łączyć z katolicyzmem i nauką Kościoła Katolickiego, w której „żyd/ Żyd” to wróg pierwotny i podstawowy. Wróg, któremu przypisywane są wszelkie możliwe zbrodnie a nada wszystko żądza zniszczenia „prawdziwej wiary” a owo pragnienie jest immanentną cechą rasy żydowskiej:

„My, chrześcijanie francuscy, wszyscy bez wyjątku, zostaliśmy pokonani i podbici przez rasę kosmopolitów, w której umyśle czai się podstęp, a zachłanność wypełnia duszę (…) Żyd bez reszty tu zapanował” – L’Univers.

„Kocham ‘La Croix’” – papież Leon XIII. „La Croix”, czyli, jak sama się określiła redakcja, „najbardziej antyżydowska gazeta we Francji”.

Kościół Katolicki zawsze był opoką, opoką, na której podłe, małe i  pseudotradycjonalistyczne koncepcje życia społecznego były budowane: mężczyzna – kobieta, dobro – zło, sanctum – profanum, etc.

Żeby było jasne:

Choć chrześcijaństwo – jako religia – jest mi z gruntu wstrętne i obce, to nikomu nie odbieram prawa do wierzenia. Nawet w Jezusa, osobowego Boga, który poległ na krzyżu i w ostatnich chwilach swego ziemskiego bytu wyszeptał schizofrenicznie: abi, abi/ eli, eli lema sabachtani; On Bóg wyszeptał do Niego Boga Ojca, czyli sam do samego siebie… Odlot

Można rzec, że to najlepsza reklama środków wpływających na świadomość i percepsję – od LSD, przez grzybki, po kursy odlotowego oddychania: weźmiesz, dojrzysz, uwierzysz.

Nie odbieram również nikomu prawa do niewierzenia. Jedyne co mnie tylko interesuje, to czy ktoś stosuje się w życiu do słów rabbiego Hillela nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe, czy też nie.

Tylko tyle i aż tyle.

Państwo to organizacja przestępcza o charakterze zbrojnym. Państwo totalitarne, to totalitarna organizacja przestępcza o charakterze zbrojnym. Ale totalitarne państwo wyznaniowe, to skrajnie bandycka organizacja przestępcza. A Kościół Katolicki taką według mnie właśnie jest. I nie zmienia tego fakt, że ostatnich kilkadziesiąt lat to [pozorne] wyciszenie wulgarnych trendów totalitarnych, to otwarcie się na dialog z innymi wyznaniami chrześcijańskimi i innymi religiami. Nie zmienia, ponieważ owa zmiana swe źródła ma nie w refleksji, ale w „okolicznościach przyrody” – zwyczajnie, świat się zmienił i anachroniczny, bandycki i przeświadczony o swej wyjątkowej roli Kościół Katolicki został zmuszony do przedefiniowanie swego miejsca w świecie zbuntowanej myśli.

I daj Bóg by zszedł ze sceny dziejowej, by przestał wikłać ludzi w gówno rytuałów zabijających swobodną myśl, refleksję i chęć oraz odwagę zadawania pytań.

Tekst powstał 26 stycznia 2019

Leave a Reply