Karol, Fryderyk, Adolf i … czyli o sierpie, młocie i starożytnym symbolu szczęścia, zdrowia, pomyślności

Karol, Fryderyk, Adolf i … czyli o sierpie, młocie i starożytnym symbolu szczęścia, zdrowia, pomyślności

Chyba zawsze i wszędzie były dwa języki, dwie mowy, dwa sposoby komunikowania się. Jeden ogarnięty, logiczny, czasem wyszukany i barwny, drugi prosty, a nawet prostacki, odporny na zasady, chamski i bezpardonowo pchający się na zniewieściałe (?), rozkapryszone i poszukujące nowych wrażeń (?) salony.

Powyższe słowa odnoszą się przede wszystkim do języka mówionego, ale również do języka pisanego, muzyki, czy nauki.

O co chodzi?

O gwałt chodzi.

Gwałt na łacinie to język włoski. Gwałt na muzyce to Zdenek Martyniuk a gwałt na nauce to Kent Hovind.

Gwałt na polszczyźnie, to np. informacja:

„Legenda kina nie żyje. Syn poszedł w jego ślady” (interia.pl) – pytanie: syn postanowił umrzeć, czy zrobić karierę w kinie?

To, oczywiście, przykład nielogiczności, niechlujności i swoistego „bałaganiarstwa i gonitwy myśli”. Są jednak – i to wcale liczne – zbrodnie większego kalibru.

To jest trochę jak z obiadem – zasadniczo nic nie może się równać z kotletem schabowym panierowanym z ziemniakami i kapustą oraz grochówką na początek, ale… no, nie trzeba długo szukać, by znaleźć potrawy lepsze, smaczniejsze, zdrowsze. Uwielbiam kuchnię północnoeuropejską, ale wolę chińskie, tajskie, czy japońskie pomysły na „kalorie przetworzone”. Uwielbiam golonkę w piwie po bawarsku, ale zdecydowanie bardziej wolę kaczkę w srylionie smaków. I żeby było jasne – nie mówię o polskich podróbkach, ale o oryginałach wciąganych (odpowiednio) w Monachium, czy Pekinie.

Lepiej „mi wchodzi” dobre sushi niż „polskie sushi”, czyli śledź z cebulką w oleju. Wolę pieczone bakłażany i pieczoną baraninę niż marchewkę z groszkiem i kotlet mielony.

Jest coś niesłychanego w zapachach, w smakach kuchni bałkańskiej, tajskiej, czy chińskiej.

Oczywiście można kombinować z przekombinowanymi przepisami, ale to są kombinowania z przekombinowanymi przepisami. Na przykład chrapy łosia w sosie z czegoś-tam.

Wchodzisz do przydrożnej knajpy w Ulcinju, Pekinie, Bangkoku i jesz ichniejsze zwykłe żarcie. I jest „niebo w jamie”. Wchodzisz do polskiej przydrożnej knajpy i zastanawiasz się, czy aby nie dopadnie cię zemsta faraona, chociaż Egipt widziałeś tylko w TV i na mapie.

To może przesada, ale niewielka.

Sam gotuję, bo uwielbiam, bo to niesamowita zabawa.

I jakoś jeszcze nikogo nie przyprawiłem o niestrawności, tudzież zejście śmiertelne.

Niektórym nawet smakuje i mam nadzieję, że nie mówią tak przez grzeczność.

Skąd ta wycieczka w świat kulinarny? Otóż gotowanie to komponowanie. I tak samo jak składa się smaki, tak składa się dźwięki, obrazy i słowa. Tak jak czasami przyprawę przesolimy, przypalimy, czy niedopieczemy, tak w muzyce pojawią się niezbyt zgrabne frazy, w filmie zawiedzie montaż, praca kamery, czy światło a tekst nie będzie wciągał od pierwszej linijki.

Wszystkie te potrawy, melodie, filmy i pisaniny można uratować, choć wciąż nie będą miały wartości i powabu, jakich oczekiwał kucharz, kompozytor, reżyser, czy pisarz.

Ale jakoś będą znośne.

Przeciwieństwem niezbyt udanych potraw, utworów muzycznych, filmów i książek jest debilizm pretensjonalny, który słabo skrywa nieuctwo i kompleksy.

Osobiście nie odważyłbym się spróbować śledzia z cebulką zapiekanego w cieście francuskim z domowymi powidłami śliwkowymi w sosie grzybowym z wodorostami, kurkumą, kardamonem, kminem rzymskim a wszystko zatopione w bigosie rybnym z prażonymi, solonymi orzeszkami ziemnymi.

Boże, to musiałoby być coś przeohydnego. A przecież z czymś takim mamy do czynienia w muzyce, kinie i literaturze.

A przede wszystkim w wystąpieniach polityków i w programach politycznych. Totalny pierdolnik.

Ale najgorsze są elukubracje ludzi opętanych rządzą władzy, zakompleksionych zbawców, niedorobionych wodzusiów, odrażających pajaców i nawiedzonych wizjonerów.

Nie chodzi mi o to, że są one najgorsze, bo zwyczajnie są głupie, szkodliwe, podłe i ordynarne. Nie. Chodzi mi o to, że są najgorsze, bo chociaż są głupie, szkodliwe, podłe i ordynarne, to – dzięki odwoływaniu się do najgorszych instynktów i wbetonowanych w resztki mózgów kompleksów  – zdobywają poklask, „uznanie”, rzesze „wiernych” i nieprzeliczone legiony gotowych na każde kurestwo kreatur wyzwolonych z okowów moralności.

1842

Nasza epoka, epoka burżuazji, wyróżnia się jednak tym, że uprościła przeciwieństwa klasowe. Całe społeczeństwo rozszczepia się coraz bardziej na dwa wielkie wrogie obozy, na dwie wielkie, wręcz przeciwstawne sobie klasy: burżuazję i proletariat. Z chłopów poddanych średniowiecza wywodzili się mieszczanie grodowi pierwszych miast; z mieszczaństwa grodowego rozwinęły się pierwsze elementy burżuazji. (…) Burżuazyjne stosunki produkcji i wymiany, burżuazyjne stosunki własności, nowoczesne społeczeństwo burżuazyjne, które wyczarowało tak potężne środki produkcji i wymiany, podobne jest do czarnoksiężnika, który nie może już opanować wywołanych przez się potęg podziemnych. Od dziesięcioleci dzieje przemysłu i handlu są tylko dziejami buntu nowoczesnych sił wytwórczych przeciw nowoczesnym stosunkom produkcji, przeciw stosunkom własności, które są warunkami istnienia burżuazji i jej panowania. Dość wymienić kryzysy handlowe, które ponawiając się periodycznie, coraz groźniej stawiają pod znakiem zapytania istnienie całego społeczeństwa burżuazyjnego. W czasie tych kryzysów ulega regularnie zniszczeniu nie tylko znaczna część wytworzonych produktów, ale nawet stworzonych już sił wytwórczych. W czasie kryzysów wybucha epidemia społeczna, która wszystkim poprzednim epokom wydałaby się niedorzecznością – epidemia nadprodukcji. Społeczeństwo zostaje nagle cofnięte do stanu chwilowego barbarzyństwa; wydaje się, że klęska głodowa, powszechna wojna niszczycielska8 pozbawiła je wszelkich środków utrzymania; wydaje się, że przemysł, handel zostały unicestwione, a dlaczego? Dlatego, że społeczeństwo posiada za dużo cywilizacji, za dużo środków utrzymania, za dużo przemysłu, za dużo handlu. Siły wytwórcze, którymi ono rozporządza, nie służą już rozwojowi cywilizacji burżuazyjnej 9 i burżuazyjnych stosunków własności; przeciwnie, stały się one nazbyt dla tych stosunków potężne, są przez nie hamowane; a gdy tę zaporę pokonują, wtrącają całe społeczeństwo burżuazyjne w stan nieładu, zagrażają istnieniu burżuazyjnej własności. Stosunki burżuazyjne stały się zbyt, ciasne, żeby mogły ogarnąć bogactwo, jakie wytworzyły. (…) Oręż, za którego pomocą burżuazja powaliła feudalizm, zwraca się teraz przeciw samej burżuazji. Ale burżuazja nie tylko wykuła oręż, który jej niesie zagładę; stworzyła także ludzi, którzy tym orężem pokierują – nowoczesnych robotników, proletariuszy. (…) Wszystkie dotychczasowe ruchy były ruchami mniejszości lub w interesie mniejszości. Ruch proletariacki jest samodzielnym ruchem ogromnej większości w interesie ogromnej większości. Proletariat, najniższa warstwa obecnego społeczeństwa, nie może się wydźwignąć, nie może się wyprostować, nie wysadzając w powietrze całej nadbudowy warstw stanowiących oficjalne społeczeństwo. Aczkolwiek nie w treści, to jednak w swej formie walka proletariatu przeciw burżuazji jest przede wszystkim walką narodową. Proletariat każdego kraju musi się oczywiście rozprawić najpierw ze swoją własną burżuazją. Dając zarys najogólniejszych faz rozwoju proletariatu, śledziliśmy przebieg mniej lub bardziej ukrytej wojny domowej w łonie istniejącego społeczeństwa aż do punktu, kiedy wybucha ona w otwartą rewolucję i proletariat przez obalenie przemocą burżuazji ustanawia swoje panowanie. I tak dalej. Konsekwencje zrealizowania wizji tragiczne.

Źródło: https://www.ce.uw.edu.pl/wp-content/uploads/2018/10/4.-kapitalizm_marks_engels_manifest-komunistyczny.pdf

1925, 1927

Istnieje niezliczona ilość przykładów w historii pokazujących z przerażającą szczerością, jak ciągle aryjska krew miesza się z krwią „gorszych ludzi” i w rezultacie prowadzi do końca kultury zachowania rasy. Północna Ameryka, której ludność składa się w przeważającej części z elementu germańskiego i w małym stopniu zmieszanego z gorszą, kolorową ludnością, pokazuje człowieka i kulturę całkowicie odmienną od tej ze Środkowej i Południowej Ameryki, tworzonej przez ludzi głównie pochodzenia romańskiego. Ich krew w dowolny sposób była mieszana z krwią tubylców. Biorąc powyższe za przykład jasno rozpoznamy efekty mieszania ras. Człowiek pochodzenia germańskiego na kontynencie amerykańskim, utrzymując czystość rasy, podniósł się do roli pana i pozostanie panem tak długo, jak długo nie dopuści się haniebnego czynu mieszania krwi. Być może idea pacyfistyczna jest zupełnie dobrą ideą w tych przypadkach, kiedy człowiek jako najwyższa istota zupełnie podbije i opanuje świat, aby stać się jego wyłącznym panem. Wówczas ta zasada, pod warunkiem stosowania jej w praktyce, nie przyciągnie mas ludzkich. Tak więc najpierw walka, a później pacyfizm. W przeciwnym razie oznaczałoby to, że ludzkość przekroczyła najwyższy punkt swego rozwoju, a końcem nie byłaby dominacja jakiejś etnicznej idei, tylko chaos. (…) Wszystko, co podziwiamy na tej ziemi – nauka, sztuka, umiejętności techniczne i wynalazczość – jest twórczym produktem jedynie niewielkiej liczby narodów, a być może nawet jednej rasy. Cała kultura opiera się na ich egzystencji. Jeśli zostają zrujnowane, zabierają ze sobą do grobu całe piękno tej ziemi. Jeżeli podzielimy ludzką rasę na trzy kategorie twórców, obrońców i niszczycieli – aryjska rasa może być uważana za reprezentującą tę pierwszą kategorię. Aryjskie rasy – czasem w absurdalnie małych ilościach – opanowują inne narody i są faworyzowane przez wielką liczbę ludzi niższego rzędu, którzy stają do ich dyspozycji i rozwijają się stosownie do warunków życia zdobytych terytoriów, takich jak urodzajność, klimat itp. Drzemią w nich talenty intelektualne i organizacyjne. W ciągu wieków tworzą oni kulturę autentycznie odciskającą piętno swego charakteru na ziemi i w ludziach sobie podporządkowanych. Grzechem zdobywców jest wystąpienie przeciwko zasadzie utrzymania czystości krwi (zasadę tę stosowali od początku) i mieszanie jej z tubylcami, których ujarzmili, co prowadzi nieuchronnie do końca ich istnienia jako narodu wybranego, ponieważ grzech popełniony w raju kończy się wygnaniem. (…) Jeżeli przyjrzymy się przyczynom upadku Niemiec, ostatecznym i rozstrzygającym powodem okaże się brak zrozumienia problemów rasowych, a szczególnie zagrożenia żydowskiego. Klęski na polach bitwy w sierpniu 1918 roku można byłoby zmieść z największą łatwością. To nie to nas powaliło; powaliła nas siła, którą zorganizowano do tego nieszczęścia, przez obrabowanie narodu ze wszystkich politycznych i moralnych instynktów oraz sił, przez spisek przygotowywany w okresie wielu dziesięcioleci. Wskutek ignorowania problemu utrzymania rasowych podstaw naszej narodowości, stare imperium lekceważyło ten problem i prawo, które czyni możliwym życie na tej ziemi. Utrata czystości rasowej rujnuje szczęście narodu na zawsze. To powoduje stopniowe pogrążenie się ludzkości, a jego następstwa nigdy nie zostają usunięte z ciała i umysłu. I tak dalej. Konsekwencje zrealizowania wizji tragiczne.

Źródło: http://der-fuehrer.org/meinkampf/Mein%20Kampf-Polish.pdf

To fragmenty dwóch dzieł, na fundamencie których zrealizowano potworne wizje, chore idee, wulgarne i niemoralne eksperymenty społeczne; na fundamencie których zbudowano zorganizowany, scentralizowany terror, powstały fabryki okrutnych, niewyobrażalnych zbrodni.

W obu przypadkach autorzy przekonują czytelnika, że nie tylko wierzą, w to co przekazują, ale również doskonale wiedzą. Wiedzą, bo zbadali, albo wsparli się na badaniach. Wiedzą, bo tak twierdzi nauka. Wiedzą, bo to są oczywistości, choć niektórzy – z niejasnych powodów – nie chcą, albo nie mogą tych oczywistości dostrzec. Ale dostrzegą – po dobroci, albo i nie.

Oba teksty to wyjątkowo plugawy bełkot, mieszanie faktów, gwałt na rozumie, pełne kompleksów i resentymentów odwoływanie się do mitów, zgubne chciejstwo i chamska pogarda dla Prawa.

Świat zasiedlają głupi przywódcy, nierozgarnięci politycy, nieokrzesani wodzowie i groźni wizjonerzy. Świat usłany jest trupami idei i trupami ludzi zamordowanych przez wyznawców idei.

 

11 XI 2015, Kraków

97 lat temu Polska odzyskała niepodległość. Ale co to znaczy, że odzyskaliśmy niepodległość? To znaczy, że odzyskaliśmy własne państwo, państwo narodowe, chociaż było wtedy zamieszkane przez wiele narodów, nie tylko przez Polaków. Państwo narodowe jest ogromną wartością. Jest czymś, bez czego naród, społeczeństwo zorganizowane w naród, nie jest w stanie funkcjonować. (…) Dziś państwo mamy, ale to państwo jest w fatalnym stanie i musimy je odbudować. Musimy odbudować jego siłę. Ale żeby tą siłę odbudować, to przede wszystkim musimy doprowadzić do tego, by ono żyło w naszych sercach i umysłach. Bo państwo nie jest tylko organizacją. Państwo jest też pewnym stanem świadomości, stanem ducha narodu. Niektórzy mówią, że jest jakością moralną. Tak! I tego dzisiaj brakuje. To musi być dopiero – powtórzę to słowo – odbudowane. (…) państwo musi być osadzone głęboko w historii, w tradycji, w wartościach narodu. I tak dalej. Konsekwencje realizowania wizji człowieka, który chciałby zostać emerytowanym zbawcą, ale ma podstawowe braki w wykształceniu, jest na bakier z logiką, już są nieciekawe, a będzie tylko gorzej.

Niestety, niemądrych – mówiąc bardzo delikatnie – wystąpień, tez, postulatów, programów, które niezbyt dobrze wróżą na przyszłość, jest więcej. Z naszego zadupia geograficznoacywilizacyjnego można by przytoczyć np. słynny wykład Viktora Orbána w Tusnádfürdő 26 lipca 2018.

Jak powiedział prof. Piotr Dyczek: nie jest prawdą, że nadchodzą wieki ciemne a nasz świat powoli odchodzi w przeszłość – my już żyjemy w ciemnych wiekach (to nie jest dokładny cytat; co dokładnie powiedział prof. Dyczek, można zobaczyć poniżej).

Tak, nasza europejska cywilizacja zdechła podle a na truchle żerują gadziny. Niestety, nikomu nie przydały się mądrości Salomona, ale niektóre na koniec przytoczę (Księga Przysłów, mój bardzo subiektywny wybór)

I

Przysłowia Salomona, syna Dawida, króla izraelskiego,
by mądrość osiągnąć i karność, pojąć słowa rozumne,
zdobyć staranne wychowanie: prawość, rzetelność, uczciwość;
prostaczkom udzielić rozwagi, a młodym – rozsądku i wiedzy.
Mądry, słuchając, pomnaża swą wiedzę, rozumny nabywa biegłości:
jak pojąć przysłowie i zdanie, słowa i zagadki mędrców.
Podstawą wiedzy jest bojaźń Pańska, lecz głupcy odrzucają mądrość i karność.

II

1 Jeśli, synu, nauki me przyjmiesz i zachowasz u siebie wskazania,
ku mądrości nachylisz swe ucho, ku roztropności nakłonisz swe serce,
tak, jeśli wezwiesz rozsądek, przywołasz donośnie rozwagę,
jeśli szukać jej poczniesz jak srebra i pożądać jej będziesz jak skarbów –
to bojaźń Pańską zrozumiesz, osiągniesz znajomość Boga.
Bo Pan udziela mądrości, z ust Jego – wiedza, roztropność:
dla prawych On chowa swą pomoc, On – tarczą żyjącym uczciwie.
On strzeże ścieżek prawości, ochrania drogi pobożnych.
Wtedy sprawiedliwość pojmiesz i prawość, i rzetelność – i każdą dobrą ścieżkę,
10 gdyż mądrość zagości w twym sercu, wiedza ucieszy twą duszę.
11 Rozwaga pilnować cię będzie, roztropność na straży twej stanie.
12 Ustrzeże cię od drogi występku, od ludzi mówiących przewrotnie,
13 co opuścili ścieżki prawości, by chodzić mrocznymi drogami –
14 radością ich czynić nieprawość, ze zła, przewrotności się cieszą,
15 bo drogi ich pełne są fałszu i błądzą po swoich ścieżkach.

XVIII

16 Raczej mądrość nabywać niż złoto, lepiej mieć rozum – niż srebro.
17 Unikać złego – to droga prawych, chroni życie, kto czuwa nad drogą.
18 Przed porażką – wyniosłość, duch pyszny poprzedza upadek.
19 Lepiej być skromnym pośród pokornych, niż łupy dzielić z pysznymi.
20 Znajdzie szczęście – kto zważa na przykazanie, kto Panu zaufał – szczęśliwy.
21 Kto sercem mądry, zwie się rozumnym, a słodycz warg wiedzę pomnoży.
22 Rozum źródłem życia dla tych, co go mają, głupota – karą dla niemądrych.

P.S.

  1. Jeśli ktoś jest zainteresowany, jak idee narodowosocjalistyczne mają się w polskiej polityce, to ten tekst może być niezłym wstępem

https://paradyzja.com/pogrobowcy-adolfa-czyli-wspolczesna-historia-niechcianych-idei/

  1. A jeśli ktoś akurat zastanawia się, dlaczego posłanka Lewicy przeszła najpierw do Porozumienia a potem do PiS-u, to warto wspomnieć, że w 1932 roku Duce powiedział, iż „My i Rosjanie jesteśmy przeciwko liberałom, przeciwko demokratom, przeciwko parlamentowi”, na co Führer miał odpowiedzieć, że „nazistów i bolszewików więcej łączy niż dzieli”. I wszystko jasne (proszę sprawdzić wyniki głosowań „socjalistycznych” ustaw…)

Leave a Reply