Jest ciekawie, czyli kolejny przegląd tygodnia. Ludzie nie wywołują wojny – robią to rządy

Doczekaliśmy ciekawych czasów a będzie jeszcze ciekawiej, bo III wojna światowa rozkręca się na maksa.

Jest ciekawie, czyli kolejny przegląd tygodnia. Ludzie nie wywołują wojny – robią to rządy

Ciekawe czasy

Doczekaliśmy ciekawych czasów a będzie jeszcze ciekawiej, bo III wojna światowa rozkręca się na maksa.

Najpierw globalna destrukcja i destabilizacja pod hasłem walki ze srandemią – niszczenie biznesów, bezprawne odbieranie ludziom wolności, chore przepisy zmieniające się w rytm gównodanych i „rekomendacji” oraz rozpieprzanie systemu „opieki zdrowotnej” a teraz wojna i wróg prawie u bram.

Proklata Matuszka Rosija i proklatyj Putler

A rosyjska kultura też przeklęta?

Czytam, że jakiś światowej sławy dyrygent, albo inna – również światowej sławy – śpiewaczka tracą kontrakty na całym świecie, bo są skumplowani z Putlerem i nie chcą potępić wojny.

I dobrze – kasę zarobili talentem i robieniem „łaski” kremlowskiemu bandycie to niech teraz cierpią (no, proszę… dom we Włoszech za 150 milionów dolarów?; i to tylko jedna z kilku nieruchomości kupionych przez odznaczanego przez Putlera dyrygenta; serio? z kaski „za machanie patyczkiem przed trąbką i cymbałkami” kupił? wolne żarty – sorrki, ale nie wierzę, że z dyrygowania można się dorobić setek milionów dolarów).

I żeby było jasne – nie zazdroszczę. Ale zwyczajnie w takie cuda nie wierzę – prędzej uwierzę w swobodne przechadzanie się po wodach jeziora w Palestynie.

Równocześnie czytam, że w ramach odwetu za napaść Rosji na Ukrainę z afiszy spadają koncerty i przedstawienia a powód jest jeden, tylko jeden: autor to Rosjanin.

KURWA!!!

Ludzie – to chore!!!

Co ma Czajkowski, Szostakowicz, Rimski-Korsakow, czy Musorgski do napaści putlerowskiej Rosji na Ukrainę?

To co, Dostojewskiego i Sołżenicyna też wypierniczyć z bibliotek, usunąć z programów nauczania a książki spalić publicznie?

Pieprzony bandzior i zbrodniarz (oraz chore społeczeństwo) to jedno a SKARBY światowej kultury to drugie!

I dlatego pisząc ten tekst słucham „Borysa Godunowa” (w wersji ze zmianami Rimskiego-Korsakowa). I nie żebym jakoś specjalnie przepadał, bo nie, ale mam taki kaprys a żadna intelektualna menda nie będzie mi narzucać swojego prymitywnego oglądu świata i swej pokracznej wizji „słusznych reakcji”.

To taki mój wiekopomny protest w zaciszu cieplutkiego gabinetu.

Jeszcze cieplutkiego.

IV Rzesza. I pół

Pierwsza niedziela agresji Rosji na Ukrainę stanęła pod znakiem wystąpienia kanclerza.

Zachwyt totalny, bo Niemcy przeorientowują swoją politykę…

I rzeczywiście – przemówienie pewnie przejdzie do Historii, choć sam przemawiający już raczej tylko do przypisów w Wikipedii.

Niestety, Olaf Scholz nie udźwignął brzemienia – nadaje się w ten trudny czas na kanclerski urząd jak benzyna do gaszenia ognia i z przykrością stwierdzam, że jest z niego taki mąż stanu jak z pingwina szybowiec (ale uczciwie trzeba przyznać, że nie jest sam, jest w doborowym, europejskim towarzystwie). Słusznego oburzenia i pary starczyło Olafowi na jedno wystąpienie w Bundestagu.

Od początku swego urzędowania był asertywny jak rozdeptana flądra i taki pozostał. Jedno co napawa optymizmem to to, że niemiecka opinia – wbrew decyzjom i postawie rządzących – w większości popiera ostre sankcje, w tym zakaz importu gazu i ropy z Rosji, zaś publicyści jadą po kanclerzynie (i jemu podobnych) jak po łysej kobyle.

A kilkuset Niemców walczy po stronie Ukrainy (podobno). Sehr gut!

Imperium Lechitów

Dzięki niezastąpionemu Antoniemu M. wiemy, że „zbrodnia smoleńska była przygrywką do zbrodni ukraińskiej” (tweet, cytat z pamięci). Cóż – jak to ktoś skomentował (też cytat z pamięci): najwyższy czas rozkminić, co Antek bierze.

I rzeczywiście, najwyższy czas dowiedzieć się, co Marszałek Senior wciąga, bo to towar ekstra klasa, który wali w dekiel, że aż miło. A ponieważ uważam, że Marszałek Senior jest: a. ruskim agentem lub b. pożytecznym idiotą wykorzystywanym przez ruskich agentów, to zapewne dealer Antoniego M. ma rosyjski paszport.

Ale co się czepiać starego człowieka, który w czasie swoich (ostatnich) pięciu minut lubił otaczać się młodymi chłopcami.

Inny Raphus cucullatus intelektualny (Raphus cucullatus, czyli ptak dodo; to wyjaśnienie dla nieznających nazw systematycznych), czyli minister Zero, stwierdził, że koniec z obcyndalaniem się i blokowaniem przez UE kasy, koniec z gadką o „praworządności” – mamy kryzys uchodźczy i kasa Polsce się należy jak kotu dymanie na wiosnę, zaś każdy kto uważa inaczej jest zdrajcą.

Jestem więc zdrajcą.

I bardzo mi z tym dobrze.

(Pomijam fakt, że sam „fundusz odbudowy” to idea z gruntu debilna i szkodliwa).

Spec od literatury sensacyjno-przygodowej publikowanej w odcinkach, niejaki Dworczyk (ksywka „minister w kancelarii”), został wyciągnięty z zakurzonego kąta i peroruje licząc, że ludziska zapomną o tzw. „aferze mailowej”. I o tym, czego się dowiedzieliśmy o grupie przestępczej trzymającej władzę.

Niestety, pewnie ma rację. Ludzie zapomną.

Umiłowany Nasz Ukochany Przywódca, Jarosław-zaspałem-w-niedzielę-13-grudnia-Kaczyński, został ze swojego bunkra wyciągnięty kilka dni temu by Naród Wybrany zobaczył, że gość od bezpieczeństwa jest i istnieje. Wyszedł, coś powiedział i zniknął w ściśle tajnym-przed-przeczytaniem-spalić-bunkrze. Potem znów się objawił i znów zniknął.

A więc jesteśmy bezpieczni, bo przecież, jak prawi tekst ludowej przyśpiewki kibicowskiej „jeszcze Polska nie zginęła póki TEN właściciel kota może go nakarmić”.

Aktorzy, dostarczyciele uciech

Życie to kabaret a my jesteśmy aktorami rzuconymi na scenę…

Jeden z najlepszych amerykańskich prezydentów był aktorem (Ronald Reagan) i takoż Prezydent Ukrainy, zanim dał się poznać jako przyszły Prezydent-Unii-Hadzickiej-2.0, zarabiał jako komik. Komik, który został mężem stanu (tak wielu twierdzi a i ja mógłbym się pod takim stwierdzeniem podpisać) w przeciwieństwie do wcale licznego grona europejskich „mężów stanu”, którzy okazali się komikami.

Nie wiem, czy Wołodymir Zełeński jest mężem stanu – Historia pokaże – ale widzę, że robi niesamowitą robotę. A jeśli uda mu się wreszcie wciągnąć ciotowatę UE i nieco mniej ciotowatego prezydenta USA w wojną z Rosją, to będę przeszczęśliwy.

Rosija – idi na chój!

Speringfield, Browning, Remington, Tikka, Sako, Sig Sauer…

24 lutego wysłałem do kilku posłów sms tej oto treści:

Czy w ramach ustawy o obronie socjalistycznej ojczyzny zniesione zostaną ograniczenia w dostępie do broni?

I poprawka mniej więcej takiej treści została zgłoszona do ustawy o obronie Umiłowanej Ojczyzny, co to ją Pan raczył zwrócić. A gdy przyszło do głosowania…

A gdy przyszło do głosowania nad poprawką ułatwiającą obywatelom Imperium Lechickiego dostęp do broni tylko 16 (szesnastu!!!) posłów było za.

Ciekawostka

Ostatnie dane mówią, że pomimo walk i strat Ukraina ma jeszcze 57 samolotów bojowych. To prawie tyle co siły odśmieszania strategicznego Chrystusa Narodów (wliczając w to polową wystawę eksponatów z Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie oraz figury wrocławskich krasnoludków).

Libertariański głos

Przytoczone na początku słowa – że „ludzie nie wywołują wojny – robią to rządy” – wypowiedział jeden z najlepszych amerykańskich prezydentów, czyli Ronald Reagan.

Pozwoliłbym sobie jednak na małą modyfikację:

Ludzie nie wywołują wojen – robią to państwa.

Bo chociaż ludzie od zarania dziejów napierniczali się śmiertelnie, to wielkoskalowe uśmiercanie pojawiło się dopiero wraz z tzw. „państwem”. Ergo – jeśli tzw. „państwo” nie istnieje, to prawdopodobieństwo zaistnienia hurtowego wymordowywania innych dąży do zera.

Jest różnica między morderczym szaleństwem sołtysa, za którym ciągną setki, morderczym szaleństwem wójta, czy burmistrza za którymi ciągną tysiące a morderczym szaleństwem prezydenta, wodza, czy emerytowanego zbawcy narodu, za którymi ciągną miliony.

Wojna, którą oglądamy w telewizorze, o której czytamy na portalach i której ofiarom pomagamy, wojna w/ na Ukrainie jest tylko kolejnym dowodem na to, że idea tzw. „państwa” to najgorszy wynalazek ludzkości.

Niestety, jest to również jedyny (oprócz koła) ogólnoświatowy wynalazek ludzkości.

Post scriptum

Chciałbym się dowiedzieć o co chodzi z tą „miękką pedofilią” oraz „prorosyjskością nie do zniesienia” (cytaty z pamięci), które pojawiły się w informacji rozwodowej z KORWiNem niektórych posłów Konfederacji…

Czy „miękki pedofil” to pedofil?

Czy „miękko pedofilskie” treści świadczą, że ich autor jest „miękkim pedofilem”, czy może tylko niezbyt ogarnia rzeczywistość?

Czy niezgoda na „prorosyjskie treści” oznacza, że ktoś jest posądzany o agenturalność na rzecz (możliwych…, prawdopodobnych…) mocodawców jednego z byłych ministrów obrony spod znaku Paranoi i Schizofrenii?

Leave a Reply