Irlandia Północna: 76 procent mieszkańców obawia się wzrostu przemocy [VIDEO]

Choć po śmierci brytyjskiego księcia Filipa zamieszki w północnoirlandzkich miastach ustały, kwestie, które je wywołały, nie zostały rozwiązane. Jak mówią eksperci wznowienie aktów przemocy, jeśli tylko pojawi się odpowiedni pretekst, wydaje się być prawdopodobne, a nawet pewne.

Choć po śmierci brytyjskiego księcia Filipa zamieszki w północnoirlandzkich miastach ustały, kwestie, które je wywołały, nie zostały rozwiązane. Jak mówią eksperci wznowienie aktów przemocy, jeśli tylko pojawi się odpowiedni pretekst, wydaje się być prawdopodobne, a nawet pewne.

Tego zdania są sami mieszkańcy Irlandii Północnej – jak wynika z opublikowanego sondażu ośrodka LucidTalk dla BBC Northern Ireland, 76 proc. ankietowanych zgadza się ze stwierdzeniem, że spór o jej polityczny status pozostaje nierozwiązany i nadal jest potencjał dla przemocy w przyszłości. Przeciwnego zdania było zaledwie 11 proc.

Wydarzenia z końca marca i początku kwietnia dobitnie pokazują, że choć od porozumienia wielkopiątkowego, które kończyło konflikt zbrojny w prowincji minęły już 23 lata, proces pokojowy nadal jest bardzo niestabilny.

Mimo żałoby po śmierci Jego Królewskiej Wysokości księcia Filipa, w Belfaście trwają ataki na policję

Protestujący w Irlandii Północnej uczestniczyli w incydentach w kilku miastach

Tegoroczne zamieszki zaczęły się 29 marca w Londonderry, drugim co do wielkości mieście Irlandii Północnej. Tego dnia patrol PSNI, policji północnoirlandzkiej, został obrzucony butelkami z benzyną i kamieniami przez uczestników niewielkiej demonstracji w lojalistycznej części miasta, gdy próbował zmusić ich do rozejścia się. Pierwszego wieczora nikt nie odniósł obrażeń, ale podobne incydenty powtarzały się w Londonderry przez kolejne dni niemal codziennie, a z biegiem czasu rozszerzały się one na Belfast, Ballymenę, Carrickfergus, Larne, Portadown i Newtownabbey, przybierając coraz poważniejszy przebieg.

Leave a Reply