I znów „Nowy Rok”…

Okazji do świętowania, spotykania się ze znajomymi, bałwanienia się na potęgę, upadlania się w związku z „wiekopomną datą” jest więcej niż mnóstwo – tylko trzy religie Abrahamowe oraz rocznice wybuchu, zakończenia, powstawania, upadania, zrobienia, odkrywania, zdobycia, osiągnięcia… plus ważne daty narodzin i jeszcze ważniejsze daty zejść śmiertelnych dają więcej okazji do znietrzeźwienia się, niż jest godzin w roku.

I znów „Nowy Rok”…

Okazji do świętowania, spotykania się ze znajomymi, bałwanienia się na potęgę, upadlania się w związku z „wiekopomną datą” jest więcej niż mnóstwo – tylko trzy religie Abrahamowe oraz rocznice wybuchu, zakończenia, powstawania, upadania, zrobienia, odkrywania, zdobycia, osiągnięcia… plus ważne daty narodzin i jeszcze ważniejsze daty zejść śmiertelnych dają więcej okazji do znietrzeźwienia się, niż jest godzin w roku.

A tych jest w cholerę sporo!

Godzin w roku jest sporo – dopowiadam, gdyby ktoś niezbyt zajarzył.

No, pobawiliśmy się, pośmialiśmy się, dowcipkowaliśmy, życzenia sobie i innym składaliśmy – nawet padły jakieś deklaracje – a teraz nastaje szara rzeczywistość 2022…

W życie weszły „regulacje” i decyzje (a swoją drogą ciekawe jest, że „ustanawiacze”, czyli parlamenty, rządy, ministrowie, etc., wybierają, zasadniczo, tylko dwie opcje: 1. wchodzi w życie za „gównylion sekund”, 2. wchodzi w życie „od fajnej daty” i bardzo często tą datą jest właśnie 1.01).

11 marca 2011 potężne, podmorskie trzęsienie ziemi spowodowało gigantyczną falę tsunami, która uderzyła w japońskie wybrzeże i zdarzyła się katastrofa elektrowni atomowej w Fukushimie. Jednym ze skutków obserwowania skutków jest decyzja Kanclerzycy by zamknąć niemieckie elektrownie atomowe.

Uzasadnienie? Jak pierdolnie tsunami w elektrownię atomową, to nie ma co zbierać, więc wyłączamy wszystko jak leci, by być bezpiecznym, gdy pierdolnie tsunami…

Wspominam o tym, bo właśnie kończy się niemiecka energetyka atomowa za sprawą pewnej Anielicy (szukajcie a znajdziecie).

Nie wiem, co postsowiecka swołocz kremlowska ma na byłą Kanclerzycę, ale musiał to być mocny zestaw, skoro uzasadnieniem dla wyłączenia „zielonej energii atomowej” i przejścia na ruski gaz jest pierdolnięcie płyt tektonicznych na Pacyfiku…

Oczywiście – nie znam się, nie rozumiem, nie mam dostępu do danych wrażliwych…

Oczywiście – nie mam dostępu do tego wszystkiego, ale widzę, co się dzieje. A widząc co się dzieje, mam prawo kreślić scenariusze zdarzeń (mimo że jest to kreślenie w oparciu o niepełne dane).

Nie jest najlepiej a będzie jeszcze gorzej – gaz ziemny jako „zielona energia” na czas przejściowy. Takoż i atom… Chociaż z dwojga złego wolę energetykę atomową niż kolejne elektrogazownie.

Nie będzie to dobry rok – nadciąga dziewięćdziesiąta fala (a tuż za nią już kroczy srylion pierwsza) epidemii głupoty, więc spodziewać się możemy realizacji scenariuszy politycznych, przy których kreatywność hollywoodzkich twórców to małe miki.

Jak wiele osób życzyłem sobie by zaraza już się skończyła, bo z covidem poradzimy sobie sami… Życzyłem sobie normalności (by wreszcie nadeszła), ale przecież nienormalność to nasza normalność – zawsze i wszędzie odkąd pojawiła się idea tzw. „państwa”.

Ludzie wyrzynali się na potęgę, odkąd homo pojawił się na Ziemi. Ale dopiero dzięki tzw. „państwu” wyrzynają się na sposób nieomal przemysłowy, dorabiając do tego lepszą lub gorszą ideologię, znajdując lepsze lub gorsze uzasadnienia.

Zwierzęta również potrafią krwawo walczyć o terytorium, ale żaden gatunek nie dewastuje przy tym Lebensraum (powodując że Lebensraum przestaje istnieć).

Skoro więc życzenia to zabobon, bezsensowna wiara w magiczną moc słów mocy, to chyba najlepiej skończyć z tym głupawym zwyczajem i zamiast życzyć sobie i innym czegoś-tam, podarować jakiś użyteczny prezent, dzięki któremu obdarowany ucieszy się (a może i inni też), albo coś do niego dotrze.

Ministrowi ogłupiania narodowego jakieś proste kompendium wiedzy ogólnej i krótką broszurkę przybliżającą problematykę moralności.

Ministrowi od „polskich nagrań” wybór artykułów kodeksu karnego oraz filmik ukazujący przebieg wypoczynku na koszt państwa przy ulicy Smutnej w Łodzi.

Prezesowi, który szykuje rok NieBezPiecznego życia liczydła i coś do czytania (najlepiej ze szkoły austriackiej).

Funkcjonariuszom aparatu propagandy z mediów „publicznych” lustra, by wreszcie ujrzeli swe wulgarne i obrzydłe mordy.

A gościowi, który pracuje na odległość coś z manufaktury Remingtona, Springfielda, Barretta (najlepiej w kalibrze.50 a przynajmniej .308) by sobie popracował ku chwale budując wdzięczność ludu.

4.23 czasu środkowoeuropejskiego (3.23 w Albionie).

Leave a Reply