Historyk teatru Janusz Majcherek: odejście Ignacego Gogolewskiego i Jerzego Treli to jest koniec pewnej epoki w teatrze polskim

Odejście Ignacego Gogolewskiego, a także parę godzin później Jerzego Treli - dwóch tak wielkich aktorów, tak mocno związanych z repertuarem romantycznym - to jest koniec pewnej epoki w teatrze polskim - mówi historyk teatru, dyr. artystyczny Teatru Polskiego w Warszawie Janusz Majcherek.

Wiesława Mazurkiewicz i Ignacy Gogolewski, Fot. PAP/Andrzej Rybczyński
Wiesława Mazurkiewicz i Ignacy Gogolewski, Fot. PAP/Andrzej Rybczyński

Odejście Ignacego Gogolewskiego, a także parę godzin później Jerzego Treli – dwóch tak wielkich aktorów, tak mocno związanych z repertuarem romantycznym – to jest koniec pewnej epoki w teatrze polskim – mówi historyk teatru, dyr. artystyczny Teatru Polskiego w Warszawie Janusz Majcherek.

„Zawsze mówiłem panu Ignacemu, że Teatr Polski w Warszawie to jest jego gniazdo. Bo on z tego gniazda wyfrunął na początku swojej kariery – rozpoczął swój wielki lot – myślę tutaj o roli Gustawa-Konrada w +Dziadach+ Aleksandra Bardiniego w 1955 r.” – powiedział Majcherek.

„Potem był aktorem wędrownym, owszem, natomiast do Teatru Polskiego wracał” – mówił. „Wrócił do niego w latach 70., był w nim w latach 80. i 90.” – przypomniał.

Podkreślił, że dla Ignacego Gogolewskiego „to było jego miejsce”. Dopóki mógł, chętnie przychodził do Teatru Polskiego, właściwie do ostatnich chwil życia. Oglądał premiery” – powiedział. „Rok temu, w czerwcu – to też dla mnie symboliczna sprawa – na jego prośbę urządzaliśmy my jubileusz 90-lecia. Chciał właśnie u nas ten jubileusz spędzić” – przypomniał dyrektor artystyczny Teatru Polskiego, dodając, że „był to jego ostatni publiczny występ, bo aktor był już słaby i schorowany”.

„Jak to bywa u aktorów – kiedy już przyszło do pojawienia się przed publicznością – to oczywiście w pana Ignacego wstąpiły nowe siły i pięknie opowiadał o teatrze” – wspominał. „Miało to wymiar symboliczny dla nas wszystkich” – dodał.

„Jego droga aktorska, ale też jego odejścia i powroty do Teatru Polskiego, były związane z przemianami jego warsztatu aktorskiego, jego stylu. Im by starszy – tym stawał się coraz bardziej odważnym aktorem w znaczeniu poszukiwania nowej formy wyrazu – ocenił Majcherek.

Przypomniał, że po „Dziadach” z 1955 r. „stał się ikoną bohatera romantycznego o niezwykłych emocjach, o wielkiej sile wyrazu i przede wszystkim fenomenalnie mówiącego ten klasyczny wiersz”. „Dosyć długo na tej fali trwał i tworzył” – wyjaśnił.

„Przypomnę, że już w latach 90. w Teatrze Polskim zagrał w +Krzesłach+ Ionesco z Niną Andrycz w spektaklu Macieja Prusa” – powiedział. „To przecież był kompletnie inny repertuar, całkowicie odmienna forma i on się znakomicie w tym odnalazł – tak np., jak odważył się pod koniec lat 90. zagrać w sztuce Thomasa Bernhardta +Aktor Minetti+. To był wielki monolog starego aktora – i Gogolewski też potrafił znaleźć się w tym repertuarze” – przypomniał dyrektor artystyczny Teatru Polskiego.

„Gdy znowu postanowił odejść na początku XXI wieku z Teatru Polskiego, było to dla nas przykre, ale zostało mu to wybaczone, bo odszedł do Jerzego Grzegorzewskiego do Teatru Narodowego” – powiedział. „I tam, w końcu już jako starszy pan o utrwalonej pozycji i sławie, zaskoczył widzów rolami w przedstawieniach Grzegorzewskiego – np. w +Operetce+ Gombrowicza, gdzie zagrał Hrabiego Szarma czy postacią Laurentego w +Na czworakach+ Różewicza w reżyserii Kazimierza Kutza” – wyjaśnił historyk teatru.

Majcherek podkreślił, że „Gogolewski miał tę artystyczną odwagę w sobie”.

„Myślę też, że dopóki mógł, był na siłach, to Ignacy Gogolewski żył teatrem. Przychodził na premiery, dyskutował, rozmawiał z nieodłącznym cieniutkim papieroskiem przed teatrem” – wspominał. „Opowiadał o wrażeniach i uważam, że w tym naszym Teatrze Polskim czuł się tak najbardziej u siebie” – wyjaśnił, dodając, że Gogolewski pracował w siedmiu teatrach.

„Odejście Ignacego Gogolewskiego, a także parę godzin później Jerzego Treli – dwóch tak wielkich aktorów, tak mocno związanych z repertuarem romantycznym – w różnych wydaniach, u różnych reżyserów – to jest koniec pewnej epoki w teatrze polskim” – ocenił. „Jakiś fragment historii teatru romantycznego w Polsce z odejściem Ignacego Gogolewskiego i Jerzego Treli – po prostu umarł” – wyjaśnił dyrektor artystyczny Teatru Polskiego.

Janusz Majcherek przypomniał, że na deskach Teatru Polskiego Jerzy Trela w 2015 r. użyczył głosu Chochołowi w „Weselu” Wyspiańskiego w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego, a w 2019 r. kreował Ducha Ojca w „Wyzwoleniu” Wyspiańskiego w inscenizacji Anny Augustynowicz.

Ignacy Gogolewski, aktor teatralny i filmowy, reżyser i scenarzysta, zmarł w wieku 90 lat.

Jerzy Trela, aktor teatralny i filmowy, profesor krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych zmarł w niedzielę w Krakowie. Miał 80 lat.

Leave a Reply