Hiperinflacja w Turcji! Chaos cenowy i upadająca waluta

Turcja, państwo upadłej waluty; ceny wina wzrosły o 15% w ciągu jednego dnia, drobiu i sera o 10%. Wśród analityków wykluł się nawet pomysł, że wraz ze spadającą rekordowo szybko lirą, Erdogan będzie chciał - dosłownie - wymazać cały dług, denominowany w lirze. Dług zewnętrzny jest innym zagadnieniem, ale tego jednego mógłby się pozbyć.

Hiperinflacja w Turcji! Chaos cenowy i upadająca waluta

Turcja, państwo upadłej waluty; ceny wina wzrosły o 15% w ciągu jednego dnia, drobiu i sera o 10%. Wśród analityków wykluł się nawet pomysł, że wraz ze spadającą rekordowo szybko lirą, Erdogan będzie chciał – dosłownie – wymazać cały dług, denominowany w lirze. Dług zewnętrzny jest innym zagadnieniem, ale tego jednego mógłby się pozbyć.

Waluta Turcji się załamuje – i będzie się załamywać, aż  Erdogan odejdzie, albo odwróci swoją wyjątkowo szaloną metodę ortodoksji ekonomicznej znaną jako erdoganomika, która polega na zaniżaniu stóp podczas inflacji.

Jak donosi Sky News, ceny wzrosły już podczas pandemii: w ciągu ostatnich 18 miesięcy, podczas gdy rozmiar towarów pakowanych skurczył się, a ceny rosły, nie było ani jednej pustej półki. W porównaniu ze światem zachodnim Turcy szczycili się tym, że nie muszą walczyć o papier toaletowy czy maski.

Ale dzisiaj niedawna zmiana w polityce stóp procentowych i niekonwencjonalna strategia gospodarcza wpływają na kurs walutowy, doprowadzając krajową walutę do najniższego poziomu. Turcy nie mogą  zarabiać w obcej walucie, a ich własna topnieje jak lód w letni dzień, a ceny rosną z tygodnia na tydzień. Wydaje się nawet, że prawie codziennie.

Jak ujawnia Guldenay Sonumut ze Sky, „butelka wina, którą kupiłem dzień wcześniej, podrożała o 15%. Trudno za tym nadążyć”.

Ibrahim Koksal jest właścicielem małego sklepu w Yeniköy. Ma malutki sklepik typu „bodega”, który sprzedaje jak najwięcej przedmiotów, od papierosów po baterie, a także fast foody, które gotuje na miejscu. Biega od swojego stoiska z jedzeniem do kasy, uśmiechnięty. Od 1993 roku prowadzi mały sklep i przyznaje, że wzrosty cen dotknęły jego, jego gospodarstwo domowe, firmę, a także klientów.

„Nie mogę cenowo odzwierciedlić 10% wzrostu od dzisiejszego poranka, w przypadku kurczaka i sera, których używam w moich kanapkach. Ponieważ biznes niezbyt się kręci, odstraszyłoby to moich ostatnich klientów. Muszę wypracować trochę obrotów, ale tracę zysk”.

Ta sytuacja nie ma nic wspólnego z – podobno –  zazdrosnymi sąsiadami Turcji, a wszystko z systematyczną grabieżą kraju przez Erdogana, która według niektórych idzie w miliardy i która pozostawiła kraj w obliczu całkowitego załamania finansowego, gospodarczego i monetarnego, w połączeniu z panikami bankowymi i – teraz – hiperinflacją.

Turecka gospodarka się rozpada, dosłownie.

Oto inny przykład: 41-letni Özgür jest właścicielem sklepu jubilerskiego przy głównej ulicy w Yeniköy. „Zarobiłem połowę tego, co zwykle zarabiam w zeszłym miesiącu. Wahania cen między wczoraj a dziś wynoszą ponad 10%.

„To jest nie do utrzymania. W swoim życiu zawodowym nigdy nie widziałem czegoś takiego jak ostatnie 10 dni, przez które przeszliśmy. Nasi klienci nie wiedzą, co robić. Czekają, aby zobaczyć, co się wydarzy”.

Jubiler
Jubiler

To sentyment, który podzielają wszyscy; w supermarketach, sklepach, aptekach – rozmowy to jedna z trosk o nieznane. Jest całkiem jasne, co się dzieje – śmierć ekonomiczna państwa, ponieważ jego autorytarny władca pociągnie za sobą cały kraj.

Według Erdoğana pozytywny wpływ będzie odczuwalny za kilka miesięcy, ale przed Turkami bardzo ciężka zima. Czy taka sytuacja może wywołać społeczny sprzeciw? A, może.

Protestujący wyszli już na ulice stolicy Turcji i Stambułu, domagając się dymisji prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana i jego gabinetu, z powodu rosnącej inflacji w kraju.

We wtorek wieczorem protestujący przemaszerowali ulicami dzielnicy Çankaya w Ankarze, gdzie znajduje się większość tureckich budynków rządowych i instytucji państwowych.

Skandowali „istifa” (rezygnacja) i nazwę partii rządzącej Erdogana, Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP). Wiele osób dmuchało w gwizdki i uderzało w garnki i patelnie, aby hałasować, donosi RT.

Protesty przychodzą w obliczu eskalacji kryzysu walutowego. Lira turecka spadła z 0,1 USD do 0,078 USD w ciągu ostatniego tygodnia, co jest najgorszym slajdem od 2018 roku.

Erdogan bronił polityki pieniężnej swojego rządu, mówiąc, że nie będzie angażował się w „grę o walutę, odsetki i podwyżki cen”, ale zamiast tego będzie realizował swój własny plan gospodarczy. „Wyjdziemy zwycięsko z tej wojny o niezależność ekonomiczną z pomocą Allaha i naszego narodu” – dodał turecki prezydent.

 

Leave a Reply