Dr Martyka: „Mamy twarde dowody na to, iż lockdown nie działa”

Dr Zbigniew Martyka na swojej stronie przedstawił przykłady nakręcania spirali strachu z ostatnich miesięcy. Nie wytrzymała ona konfrontacji z faktami.

Dr Zbigniew Martyka na swojej stronie przedstawił przykłady nakręcania spirali strachu z ostatnich miesięcy. Nie wytrzymała ona konfrontacji z faktami.

Dr Zbigniew Martyka przypomniał m.in. konferencję premiera Mateusza Morawieckiego z 25 marca 20201. Szef warszawskiego rządu straszył wówczas, że jesteśmy „o krok od przekroczenia granicy, poza którą nie będziemy mogli leczyć pacjentów we właściwy sposób (…) to nie sprzęt jest wąskim gardłem, ale dostępność lekarzy, pielęgniarek, służb medycznych”.

Dr Martyka podkreślił, że według raportu NIZP PZH w 2020 roku leczenia szpitalnego z powodu Covid-19 wymagało 102438 osób. „W ostatnim roku przed wybuchem „pandemii” do szpitali w Polsce przyjęto 9,251 miliona osób. Łatwo policzyć, że chorzy na Covid stanowili nieco ponad 1% hospitalizacji w latach ubiegłych. Równocześnie przez pierwsze 9 miesięcy 2020 roku mieliśmy 1,3 miliona hospitalizacji MNIEJ niż rok wcześniej. Zatem czy powodem paraliżu służby zdrowia była ogromna ilość chorych, czy raczej nieprzemyślane, żeby nie ująć tego mocniej, decyzje władz?” – pytał retorycznie lekarz.

Covid-19 stanie się banalnym wirusem sezonowym

Przypomniał też apele medialne o to, by Polacy pozostali w domach i nie spotykali się z rodziną podczas Świąt Wielkanocnych. Grożono kolejną falą koronawirusa, która miała się ujawnić dwa-trzy tygodnie po świętach.

Mimo że Polacy tłumnie ruszyli do swoich rodzin, nic takiego nie miało miejsca. Kolejna fala nie nadeszła.

„Tymczasem trzy tygodnie po Świętach, zamast zapowiadanych wzrostów, mamy najmniejszą dzienną liczbę zakażeń od ponad 2 miesięcy. Czy można to było przewidzieć? Oczywiście, że tak. Wielokrotnie podkreślałem, że mamy twarde dowody na to, iż lockdown nie działa” – wskazał dr Martyka.

„29 października ubiegłego roku pisałem, że «niezależnie od wprowadzanych obostrzeń do końca sezonu grypowego prawdopodobnie 70% z nas będzie już po kontakcie z koronawirusem» – a to oznacza koniec kolejnych medialnych fal zakażeń. Oczywiście aż do początku października tego roku, gdy zacznie się kolejny sezon. Prawdopodobnie koronawirus będzie już też inny, gdyż jest to wirus szybko mutujący – tak jak wirus grypy. Z tego właśnie powodu szczepienia na grypę trzeba powtarzać co rok jesienią – czyli tuż przed sezonem grypowym. My na koronawirusa szczepimy pod koniec i po zakończeniu sezonu zachorowań. Przy czym jeżeli doświadczenia ze szczepionkami grypowymi powtórzą się w tym przypadku – a wszystko na to wskazuje – to jesienią chętni będą musieli zaszczepić się ponownie” – podkreślał lekarz.

Zaszczepiony dwiema dawkami chirurg zmarł z Covid-19

Jak podkreślał, już w marcu magazyn „Nature” pisał o badaniu mutacji brytyjskiej i południowoafrykańskiej. Sugerowano wówczas, że obecne szczepionki mogą być mniej skuteczne w neutralizowaniu nowych wariantów. „A chodzi o mutacje tegosezonowe. Doświadczenie nas uczy, iż w kolejnym sezonie mutacje mogą być znacznie większe” – dodał Martyka.

„Gdy nie wiadomo o co chodzi, to zwykle chodzi o pieniądze. Tylko jeden z producentów szczepionek, Pfizer, szacuje, że zysk ze sprzedaży szczepionek przeciw Covid-19 w roku 2021 będzie na poziomie 26 miliardów dolarów, czyli 1/4 rocznego budżetu Polski. Jest o co grać” – podsumował lekarz.

WAŻNE! USA: Holokaust poszczepienny nabiera rozpędu: Dane VAERS wskazują 4000% wzrost liczby zgonów po szczepieniu Covid-19! A to dopiero początek.

Cały tekst dostępny TUTAJ.

Źródło: zbigniew.martyka.eu

Leave a Reply