Czas skończyć z fikcją

Kilka dni temu usłyszałem, albo przeczytałem, informację, że Nowa Zelandia wprowadza zakaz sprzedaży papierosów dla wszystkich urodzonych po 2008 roku. Bo palenie szkodliwe jest.

Czas skończyć z fikcją

Kilka dni temu usłyszałem, albo przeczytałem, informację, że Nowa Zelandia wprowadza zakaz sprzedaży papierosów dla wszystkich urodzonych po 2008 roku. Bo palenie szkodliwe jest.

I słusznie i tak trzymać.

Skoro palenie jest szkodliwe, to należy go zakazać – ludzie będą zdrowsi, lepiej będą zapierdalać, więcej podatków zapłacą i mniej kasy zostanie zmarnowane na ich leczenie.

Przy okazji obecnej srandemii troskliwe rządy wprowadzają rozwiązania, które mają uchronić obywateli przed szkodliwymi skutkami palenia…, tfu, nieszczepienia się.

Mamy więc paszporty, ograniczenia wstępu i dostępu dla niezaszczepionych oraz systemy „kija i marchewki”: limit uczestników przedświątecznego szaleństwa zakupowego w sklepie to np. jedna osoba na dziesięć metrów kwadratowych (ale nie dotyczy zaszczepionych), limit uczestników ślubu, chrzcin, pogrzebów to sto osób (ale zaszczepionych nie uwzględnia się; także okupanci trumien nie są wliczani), limit zajętych stolików w knajpie to 50% (ale nie dotyczy zaszczepionych), limit podziwiających w muzeum „Laskę z bobrem” to dziesięciu krytyków, trzech turystów z Wuhan, ośmiu z Fukushimy i jedna wycieczka szkolna z Oświęcimia (ale zaszczepieni nie są wliczani; także limit uczestników melanżu u Ojca toruńskiego-Dyrektora nie istnieje), itd., itp., etc.

Przypomina mi się pewien film – „Wojna światów” Piotra Szulkina – a w nim scena, w której ulicami miast jeździły auta z megafonami, z których dobywał się komunikat: Oddawajcie krew! Pamiętajcie – krew oddajecie dobrowolnie! Kto nie odda krwi, otrzyma połowę racji żywnościowej” (albo jakoś tak).

Pojawił się pewien pomysł:

ok – nie chcesz się szczepić, to się nie szczep, ale zapłać za opiekę (?) medyczną pełną stawkę.

Do tego wstrząsające materiały o tym, że niezaszczepieni pokotem leżą, charczą i wreszcie podle zdychają bez tchu na OIOM-ach, że brakuje łóżek dla pacjentów z innymi chorobami, że karetki z dogorywającymi debilami godzinami, dniami i tygodniami okupują podjazdy do Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych, bo brakuje miejsc, bo antyszczepionkowcy…

Hm…

Pragnę zauważyć, że:

– palenie papierosów (niewątpliwie szkodliwe) nie powoduje żądania, by palący płacili za swoją opiekę (?) zdrowotną stu procent;

– picie alkoholu ponad jakąś miarę (niewątpliwie szkodliwe) nie powoduje żądania, by pijący płacili za swoją opiekę (?) zdrowotną stu procent;

– rozbijanie się na przydrożnym drzewie (niewątpliwie szkodliwe) nie powoduje żądania, by rozbijający się na przydrożnych drzewach płacili za swoją opiekę (?) zdrowotną stu procent;

– uprawianie seksu bez zabezpieczenia z „przydrożnym inżynierem południowoeuropejskim”, co skutkuje tryprami (niewątpliwie szkodliwe), nie powoduje żądania, by uprawiający seks z „przydrożnym inżynierem południowoeuropejskim”, co skutkuje tryprami, płacili za swoją opiekę (?) zdrowotną stu procent;

– kontaktowanie się obywatela z urzędami centralnymi skutkujące dewastacją psychiki oraz sprawnością ośrodkowego układu nerwowego, nie skutkuje postulatem, by zakazać takich kontaktów, bądź by „kontaktor” płacił za swoją opiekę (?) zdrowotną stu procent;

Na czym polega problem?

Otóż problem polega na tym, że (dzięki państwowym, covidowym regulacjom):

– właśnie uzyskaliśmy doświadczalne potwierdzenie, że żyjemy w świecie niewolniczym;

– uzyskaliśmy potwierdzenie, ale większość nie rozumie oczywistych konsekwencji;

– uzyskaliśmy potwierdzenie, że jesteśmy niewolnikami, ale większości podoba się bycie niewolniczą łajzą (są „benefity”…);

– uzyskaliśmy potwierdzenie, ale większość tego nie zrozumie, bo wydaje im się, że wolność to swoboda wyboru smartfona, albo lakieru w aucie;

No, barany – wkrótce o wolności to nawet nie będzie wam wolno pomarzyć.

Czas skończyć z fikcją, że jesteście „homo sapiens” – jesteście może „homo”, ale do „sapiens” (a nawet „homo sapiens sapiens”) jeszcze wam daleko.

Czas skończyć z fikcją, że „wolność” coś znaczy, bo nie znaczy NIC!

Dla was nie znaczy NIC!

Cieszcie się promocjami, upustami i upominkami – jesteście rozgrywani w najbardziej ordynarny (ale skuteczny) sposób i wam to się podoba…

Shame on you

Leave a Reply