Były ambasador USA w Polsce: pomimo trudności gospodarczych, administracja Bidena będzie wspierać Ukrainę

Mimo trudności gospodarczych i wysokich cen ropy naftowej, ludzie zajmujący się polityką zagraniczną w administracji Bidena nie mają zamiaru odpuszczać, jeśli chodzi o wsparcie dla Ukrainy - powiedział Daniel Fried, były ambasador USA w Polsce.

Joe Biden, Fot. EPA/PAP/Will Oliver
Joe Biden, Fot. EPA/PAP/Will Oliver

Mimo trudności gospodarczych i wysokich cen ropy naftowej, ludzie zajmujący się polityką zagraniczną w administracji Bidena nie mają zamiaru odpuszczać, jeśli chodzi o wsparcie dla Ukrainy – powiedział Daniel Fried, były ambasador USA w Polsce.

Wysoka inflacja, rekordowo wysokie ceny ropy naftowej i rosnące koszty pomocy Ukrainie w obliczu przedłużającej się wojny na Ukrainie sprawiły, że coraz częściej w amerykańskim dyskursie kwestionowana jest obecna polityka USA. Według NBC News, także w samej administracji niektórzy oficjele „po cichu dyskutują, czy prezydent Wołodymyr Zełenski nie powinien złagodzić swojego twardego publicznego stanowiska, że żadne terytorium nie zostanie darowane Rosji”.

Twarde zobowiązanie USA

Mimo tych głosów, zdaniem Daniela Frieda, wieloletniego amerykańskiego dyplomaty i byłego ambasadora USA w Warszawie, Biały Dom prawdopodobnie nie zejdzie z obecnej ścieżki.

„Kiedykolwiek rozmawiam z wysoko postawionymi ludźmi w tej administracji, którzy zajmują się polityką zagraniczną, nie słyszę nic innego, niż twarde zobowiązanie” – mówi Fried. Jednocześnie przyznaje, że sytuacja administracji jest trudna, a ludzie zajmujący się polityką wewnętrzną mogą mieć inne podejście.

Podkreśla jednak, że sam prezydent Biden praktycznie zawęził sobie pole manewru swoimi stanowczymi wypowiedziami, w tym tekstem opublikowanym na łamach „New York Timesa”, w którym wyłożył strategię i cele USA. W tym tekście jednoznacznie wykluczył też, że będzie wywierał presję na Kijów w sprawie ustępstw terytorialnych wobec Rosji.

„Pójście na przekór takim słowom wyrażonym w tekście jest politycznie bardzo trudne” – powiedział Fried. Dodał, że choć inflacja i wysokie ceny paliwa mocno ciążą na szansach wyborczych Demokratów w listopadowych wyborach, ciężko spodziewać się, że „poddanie się” ws. Ukrainy by w tym względzie pomogło. 

Biden szykuje się do dokonania „resetu” ws. Arabii Saudyjskiej

Mimo to, obecna sytuacja skłoniła Bidena do pójścia wbrew swoim przekonaniom i polityce przynajmniej w jednym aspekcie: stosunków z Arabią Saudyjską. Jeszcze w kampanii wyborczej Biden nazwał Arabię „pariasem” i zapowiedział wyciągnięcie konsekwencji wobec zabójców krytyka reżimu Dżamala Chaszodżdżiego. Teraz, jak nieoficjalnie mówią mediom przedstawiciele administracji, Biden szykuje się do dokonania „resetu” w trakcie nadchodzącej w lipcu wizyty, m.in. w nadziei na zwiększenie wydobycia ropy naftowej i obniżenia cen.

„Na pewno nie jest to moment chwały i nie podoba mi się ten ruch. Ale nie zazdroszczę mu decyzji. Trzeba umieć wybierać, która walka jest warta zachodu. Jeśli ja byłbym zmuszony do wyboru, wybrałbym zbliżenie z Arabią Saudyjską, bo Putin jest gorszy i jest zagrożeniem globalnym” – mówi ekspert Atlantic Council. Dodaje jednak, że wiele zależy od tego, na ile „reset” z Rijadem przełoży się na realne korzyści.

„Putin prawdopodobnie stara się obecnie zająć jak najwięcej terytorium”

Zdaniem Frieda, mimo że Ukraińcy dotychczas skutecznie przekonywali Zachód do pomocy, muszą obecnie wystrzegać się nadmiernego pesymizmu i wyolbrzymiania strat w opisywaniu obecnej trudnej sytuacji na froncie w Donbasie.

„Kiedy do Waszyngtonu przyjechała delegacja z Rady Najwyższej Ukrainy, powiedziałem im, że muszą unikać narracji sugerującej, że wszystko jest stracone. Bo wtedy konkluzja z tego jest taka, że Ukraina powinna po prostu się poddać, bo czemu mielibyśmy wspierać przegraną sprawę” – mówi ekspert. Jak dodaje, Kijów powinien starać się przedstawić realistyczną wizję drogi do sukcesu w wojnie. Jego zdaniem choć odbicie terytoriów w Donbasie może być trudne, to sukcesem np. byłoby wypchnięcie Rosjan z Chersonia i zatrzymanie rosyjskich postępów na wschodzie. To wzmocniłoby pozycję negocjacyjną Kijowa.

Fried uważa przy tym, że Putin prawdopodobnie stara się obecnie zająć jak najwięcej terytorium, by przyłączyć je jako „Noworosję”.  „To sprawi, że na Zachodzie powstanie presja, by po prostu to zaakceptować” – mówi. Dodaje jednak, że dla Rosji taki stan rzeczy nie byłby końcowym celem i wyczerpaniem ambicji. „Musimy wszyscy przygotować się na długą wojnę i opierać się pokusom do przedwczesnych negocjacji” – uważa Fried.

Leave a Reply