155 lat temu urodził się Artur Oppman (Or-Ot), autor warszawskich legend

Na Warszawę, jej folklor, a także na warszawskie legendy spoglądamy właśnie oczami Artura Oppmana – mówi historyk i varsavianista Adrian Sobieszczański. 155 lat temu, 14 sierpnia 1867 r., urodził się Artur Oppman (Or-Ot), poeta, publicysta, oficer Wojska Polskiego.

Pomnik Złotej Kaczki w Warszawie, zdjęcie ilustracyjne, Fot. PAP/Piotr Rybarczyk
Pomnik Złotej Kaczki w Warszawie, zdjęcie ilustracyjne, Fot. PAP/Piotr Rybarczyk

Na Warszawę, jej folklor, a także na warszawskie legendy spoglądamy właśnie oczami Artura Oppmana – mówi historyk i varsavianista Adrian Sobieszczański. 155 lat temu, 14 sierpnia 1867 r., urodził się Artur Oppman (Or-Ot), poeta, publicysta, oficer Wojska Polskiego.

„Kiedy od najmłodszych lat czyta się legendy warszawskie, to przede wszystkim sięga się do tych autorstwa Oppmana” – zaznacza Sobieszczański. „Chociaż warszawskie legendy żyły w mieszkańcach Warszawy dużo wcześniej niż w momencie spisania ich przez Artura Oppmana, to dzięki jego przekazowi i zaangażowaniu są one wciąż obecne, namacalne” – dodaje.

„Oppman był pierwszym pisarzem, który zebrał warszawskie legendy, i to jeszcze w dużej liczbie, ale kluczem do jego popularności jest moment, w którym pisał swoje +Legendy warszawskie+” – mówi Małgorzata Karolina Piekarska, historyczka sztuki, a także pisarka i dziennikarka. „Po upadku Powstania Styczniowego w zaborze rosyjskim zostały zlikwidowane polskie szkoły, a język polski przestał być językiem urzędowym. W tym czasie nośnikiem patriotyzmu stała się literatura, chociaż w pewien sposób okrojona, bo poddana cenzurze. Artyści stawiali więc na historię Polski. Malarze tworzyli malarstwo historyczne, a pisarze pisali powieści, które krzewiły w czytelnikach patriotyzm” – wyjaśnia.

„Or-Ot był jednym z nich. Krzewił ten patriotyzm nie tylko swoimi wierszami o Starym Mieście, ale też legendami. Na przykład w 1903 r. wydał utwór poetycki zatytułowany: +Kronika mieszczańska: o Malchrze Gąsce, raycy warszawskim, o piękney Zofce, córce Gąskowey y o piórkosie z Francyey historya wielce żałosna Lata Pańskiego 1574+. Tam sporo jest takich fragmentów, które były w stanie obudzić w czytelnikach dumę z faktu bycia Polakami, czyli… patriotyzm, bo rzecz dzieje się w czasach, gdy Polska jest potęgą” – podkreśla pisarka.

Po odzyskaniu niepodległości Oppman nadal uczył miłości do ojczyzny właśnie książką z legendami. „Przeznaczoną zresztą dla dzieci, co nie jest bez znaczenia, bo, jak wiemy, czym skorupka za młodu nasiąknie… +Legendy warszawskie+, choć opublikowane w 1925 r., to jednak wpisują się w ten nurt dzieł literackich, które szerząc w czytelnikach patriotyzm, tę niepodległość pomagały nam odzyskać” – mówi Piekarska. „Legendy” nadal cieszą się popularnością. „Przetrwały próbę czasu, a my jesteśmy w stanie wymienić tytuły legend, a także cytować ich fragmenty – to o czymś to świadczy” – ocenia.

Artur Oppman urodził się w spolonizowanej mieszczańskiej rodzinie niemieckiej, która mogła pochwalić się tradycjami powstańczymi. Jego dziadek brał udział w Powstaniu Listopadowym, natomiast ojciec – w Powstaniu Styczniowym. Oppman wzrastał wobec tego w atmosferze popowstaniowych uczuć patriotycznych. Uczył się najpierw w II Gimnazjum w Warszawie, a następnie kontynuował naukę w Szkole Handlowej im. Leopolda Kronenberga. W latach 1890-92 studiował filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jednak w 1893 r. powrócił do Warszawy i osiadł w niej już na stałe. Jego dom przy ul. Kanonia 8 był miejscem spotkań pisarzy i artystów. Gościł m.in. Bolesława Prusa, Stefana Żeromskiego, Władysława Reymonta, Kazimierza Przerwę-Tetmajera, Bolesława Leśmiana, Wojciecha Kossaka i Jana Lechonia.

„W centrum Warszawy, na rogu ulic Szpitalnej i Zgoda, mieściła się kawiarnia +Szwajcarska+, której właścicielem był Karol Briesemeister. […] Ze sfer literackich pokazywali się tam Władysław Reymont i Artur Oppman – Or-Ot, który miał podobno manię prześladowczą: obawiał się otrucia i nigdy nie pisał zamówionej przez siebie kawy, ale porywał przechodzącemu kelnerowi filiżankę przeznaczoną dla innego gościa” – napisał w książce „Przygody z kawą i herbatą. Anegdoty, wydarzenia” Kordian Tarasiewicz, przedsiębiorca i spadkobierca założonej w 1882 r. przez swojego dziadka, Tadeusza Tarasiewicza, pierwszej warszawskiej palarni kawy „Pluton”. Tej intrygującej anegdoty nie potwierdzają jednak inne źródła.

Pierwsze próby poetyckie Oppman podejmował jeszcze jako gimnazjalista. Zadebiutował w 1883 r. na łamach „Dziennika dla Wszystkich” wierszem podpisanym Or-Ot. Zresztą z publikacją pierwszego wiersza wiąże się geneza jego pseudonimu. Zecer odczytał niezbyt wyraźny podpis Ar-Op jako Or-Ot właśnie.

Miłośnik przeszłości i tradycji warszawskich szczególną popularność zyskał utworami poetyckimi poświęconymi starej Warszawie: „Ze Starego Miasta” (1893), „Stare Miasto” (1926), „Moja Warszawa” (1929), „Pieśń o rynku i zaułkach” (1931). Wiele ze swoich utworów poświęcił również dzieciom, m.in. „Legendy Warszawskie” (1925) i bajki: „Bal i koncert u sikorki”, „Stoliczku nakryj się”. Drugi nurt w poezji Oppmana stanowiły z kolei utwory patriotyczno-historyczne, w których utrwalił pamięć bohaterów narodowych i wielkich wydarzeń w historii Polski. Jego patriotyczne wiersze deklamowano na różnych koncertach, akademiach, inauguracjach.

„Fenomenalne znawstwo przeszłości warszawskiej łączyło się w nim ze wzruszającym umiłowaniem każdego starego kamienia, każdego zaułka, każdej linii architektonicznej i całej moralnej treści, którą przeszłość Warszawy przekazała. […] Kochał do niepamięci Warszawę nie tylko za jej piękno, ale i za to, że ona mówiła doń i Insurekcją Kościuszkowską, i Kilińskim, i Rzezią Pragi, i Nocą Listopadową, i Pięciu Poległymi, i Rządem Narodowym z 1863 r., i szubienicami Traugutta i towarzyszów. […] Jemu w scenerii murów warszawskich wstawali z grobów ci wszyscy czeladnicy i młódź rzemieślnicza ze stycznia 1863 r. On też w poezji polskiej stał się naczelnym laudatorem warszawskich warsztatów rękodzielniczych, on tym szewcom, krawcom Starego Miasta nadawał herby legendy” – tak wspominał Oppmana Adam Grzymała-Siedlecki, krytyk literacki i teatralny, dramatopisarz, tłumacz, prozaik, reżyser.

Oppman współpracował z „Biesiadą Literacką”, „Bluszczem”, „Kłosami”, „Tygodnikiem Mód i Powieści”, a także z „Wędrowcem”, którego w latach 1901-1905 był redaktorem. Natomiast w latach 1905-1920 pracował w „Tygodniku Ilustrowanym”. Był również członkiem Straży Piśmiennictwa Polskiego. Był także członkiem honorowym Towarzystwa Literatów i Dziennikarzy Polskich, a w latach 1909-11 i 1918 r. członkiem zarządu tego Towarzystwa.

W 1920 r. zgłosił się na ochotnika do walczącej z bolszewikami armii polskiej. Był redaktorem „Żołnierza Polskiego”. Na drodze wojskowej kariery awansował do stopnia podpułkownika. Został odznaczony m.in. Krzyżem Oficerskim, Orderu Odrodzenia Polski oraz Złotym Krzyżem Zasługi. 31 stycznia 1925 r. został przeniesiony w stan spoczynku. Wiersze poświęcone wojsku opublikował w książce „Kochaj Żołnierza”, która ukazała się z ilustracjami Wojciecha Kossaka.

W 1928 r. Oppman został wyróżniony Nagrodą Literacką miasta Warszawy.

Jednym z najbardziej znanych utworów pisarza są „Legendy warszawskie”. „Legendy są czymś, co istniało przez wieki” – wyjaśnia PAP Małgorzata Karolina Piekarska, która jest również autorką książki „Czucie i Wiara, czyli warszawskie duchy”. „Zanim człowiek nauczył się pisać, opowiadał sobie historie. Przekazywał je z pokolenia na pokolenie. Joseph Campbell badał mity w różnych tradycjach i kulturach. Okazało się, że są one podobne. Zresztą to z tego powodu np. sumeryjska opowieść o potopie jest podobna do biblijnej historii Noego. Z kolei Władimir Propp badał bajki i też stwierdził, że mają wspólną strukturę, i bywa, że choć pochodzą z różnych stron świata, są do siebie podobne” – zwraca uwagę.

To podobieństwo dotyczy też warszawskich legend. „Chociażby legenda o Złotej Kaczce jest bardzo podobna do tej o Kwiecie Paproci. Obie mówią o tym, że skarb trzeba wydać na siebie, a nie dzieląc się tym skarbem z nikim, zyskamy bogactwo” – przypomina Piekarska. „Być może legendy warszawskie, które znamy, wywodzą się z ustnej tradycji” – dodaje. „Są również legendy, które tworzyli na przestrzeni wieków pisarze, m.in. legenda o Warsie i Sawie, która ma zresztą wiele wersji. Dzisiaj już wiemy, że nazwa Warszawa nie wzięła się od Warsa i Sawy, tylko – prawdopodobnie – od zagrody Warsza. Bardziej atrakcyjne jest jednak wymyślić sobie opowieść z miłością w tle” – zaznacza.

Miejsca związane z bohaterami legend Oppmana można do dziś odnaleźć, spacerując po Warszawie. „Jeżeli przejdziemy się Tamką, to zobaczymy pomnik Złotej Kaczki, która wedle legendy mieszkała w podziemiach pobliskiego Pałacu Ostrogskich. Jeżeli natomiast jesteśmy na Starym Mieście, to na Rynku znajduje się symbol Warszawy, a zarazem jedna z bohaterek legend, czyli Syrena” – wyjaśnia Adrian Sobieszczański.

Przypomina, że „Oppman pisał również wiersze o Warszawie, w których opisywał ulice, czy różnego rodzaju wydarzenia”. „Są wśród nich poświęcone Grobowi Nieznanego Żołnierza czy kawalerom Orderu Virtuti Militari. Opisuje zatem rzeczy, które są bardzo warszawskie” – podkreśla.

Or-Ot jest także autorem książki „Moja Warszawa”. „Opisuje w niej specyfikę Warszawy – podwórka, uliczki, cukiernie, a także elementy architektury, szyldy sklepów czy nieodłączny element krajobrazu dawnej warszawy, jakim były gołębie” – twierdzi varsavianista. „Posługuje się przy tym niezwykle plastycznym językiem. Przytoczę tutaj chociażby wiersz +Podwórko+: Z mgły dzieciństwa wskrzesa, jak na jawie, By przewionąć, jak widzenie senne, Niby zawsze takie samo prawie, A jednak-że co chwila odmienne. / Jeszcze, zda się, bruki na niem mokną, Po tym deszczu, co przeleciał z chmurką, — I tak nęci, widziane przez okno, Kalejdoskop — warszawskie podwórko” – cytuje Sobieszczański.

„Co prawda Starówka od czasów Oppmana przeszła duże przemiany w związku ze zniszczeniami w wyniku II wojny światowej, jednak nadal spacerując takimi uliczkami Starego Miasta, jak Brzozowa, Kamienne Schodki czy Krzywe Koło, można poczuć klimat dawnej Warszawy opisywanej przez Or-Ota” – mówi.

Pod koniec życia Artur Oppman zamieszkał na Żoliborzu Oficerskim. Zmarł 4 listopada 1931 r. w Warszawie. Został pochowany w Alei Zasłużonych na Powązkach. Nad jego grobem krytyk teatralny i publicysta Jan Lorentowicz powiedział: „Odszedł w zaświaty poeta, który w ciągu czterdziestu kilku lat swego życia twórczego miał jedną tylko namiętność: bezgraniczne ukochanie Ojczyzny”.

Popularność Artura Oppmana nie gaśnie, ponieważ – jak ocenia Małgorzata Karolina Piekarska – legendy miejskie powstawają cały czas, choć ich charakter jest inny niż w dawniej – najwyraźniej są więc potrzebne. „Kiedy pisałam książkę +Czucie i Wiara, czyli warszawskie duchy+, sama wymyślałam nowe legendy. Posiłkowałam się historią miasta i Polski, czymś, co mogłoby w jakikolwiek sposób sprawić, że czytający mógłby w to uwierzyć, nabrać się. Patrząc na tradycyjne legendy, czytelnik wie, że opisana sytuacja jest wymyślona, przecież nikt nie wierzy w istnienie syren. Ja z kolei w swoich opowiadaniach umieściłam duchy” – mówi. „Na przykład w jednym z nich są to duchy rosyjskich żołnierzy walczących o Redutę Ordona, którzy domagają się, aby poznano ich nazwiska by zawiadomić bliskich, że leżą w polskiej ziemi” – opowiada. „Jest to zresztą wątek zaczerpnięty z rzeczywistości. W czasie wykopalisk archeologicznych przy ulicy Na bateryjce znaleziono szkielety żołnierzy polskich i rosyjskich splecione razem jak w wierszu Mickiewicza, który pisał, że +tam i ci, co bronili, i ci, co się wdarli, Pierwszy raz pokój szczery i wieczny zawarli…+” – wyjaśniła. „Proszę sobie wyobrazić, że gdy opublikowałam swoją książkę, to czytelnicy uwierzyli w opisane w opowiadaniach historie” – mówi Piekarska.

Leave a Reply